Patrzysz na wiadomości znalezione dla hasła: sprzedaż mieszkań Sadyba

Temat: sprzedam mieszkanie
sprzedam mieszkanieSprzedam mieszkanie 32m w Warszawie na
Sadybie. Jeden pokój, widna kuchnia,
balkon, maleńki ogródeczek; parter. Cena 130000zł.
Temat: Sprzedam piękne mieszkanie na Sadybie-nowe budown.
Sprzedam piękne
mieszkanie na
Sadybie-nowe budown.
Sprzedam mieszkanie na
Sadybie (róg Bonifacego i Sobieskiego) o wysokim
standardzie w nowym budynku, na drugim piętrze: 60 m2, własnosciowe,
spółdzielcze. Trzy pokoje, kuchnia, łazienka, wc. Salon wychodzi na płd., dwa
pozostałe pokoje na wsch.
Mieszkanie posiada spory balkon. Na dole znajdują
się sklepy, banki, apteka, bliziutko jest przystanek autobusowy. Cena do
negocjacji.
Kontakt
tel: 500 035 436
Temat: sprzedam mieszkanie!warszawa-sadyba-wilanów
sprzedam mieszkanie!warszawa-
sadyba-wilanów
Sprzedam mieszkanie 130m2 na 4 p w 4 piętrowym budynku (bez windy) z cegły z
1992r. lokalizacja
sadyba/wilanów przy ul Śródziemnomorskiej, osiedle
zamknięte(ochrona),spokojna okolica, blisko autobusy+ 2przystanki do metra,
sklepy, szkoła + przedszkole+basen,
Mieszkanie z uroczymi skosami, jasne i przestronne cztery pokoje : 33,
23 ,14 ,9 ,kuchna z oknem 12m2, wc 3m2 oraz łazienka z oknem 12m2.
Możliwość wykorzystania dodatkowego poddasza.
Cena 390 000zł do negocjacji !
Pilnie
sprzedamZainteresowanych proszę o kontakt telefoniczny po 17.00 pod numerem (22)642-
02-21 lub e-mail: malgosia132@o2.pl
Zainteresowanym prześlę zdjęcia :)
Temat: Gdzie konkretnie są spadki na rynku pierwotnym?
O ile ma to cokolwiek do rzeczy, bardzo proszę (nie z kwietnia a z
lutego):
sadyba (nie podam dokładnej lokalizacji, bo i po co?), jedna z
głównych ulic.
Mieszkanie 27m2.
Akt notarialny umowy kupna - 4 lutego.
Tydzień na poprawienie standardu
mieszkania.
Potem pokazywanie - nawet szybko się znalazł nabywca.
Uwowa przedwstępna z kupującym - 26 luty (byłaby kilka dni
wcześniej, ale kupujący chciał przedwstępną w formie aktu
notarialnego, więc kilka dni zajęło czekanie na spotkanie u
notariusza).
Bardzo proszę:)
Tylko co to ma do rzeczy?
Powiedziałeś, że nie ma transakcji konkretnymi
mieszkaniami - a
jakie są transakcje? Przykładowymi? Średnimi z inwestycji? Czy
jeszcze jakoś inaczej to wymyśliłeś?
Powiedz może, że walnąłeś babola i będzie ok, bo tak, to robisz z
siebie kogoś, kogo raczej nie chcesz - czyli durnia.
No i przytocz może jakiś przykład spadku cen ofertowych na
konkretnym
mieszkaniu (np.
mieszkanie A w lutym było wystawione do
sprzedaży za cenę X, a w kwietniu to samo
mieszkanie [niesprzedane
do tego momentu] miało już cenę Y - przy czym Y < X)
Czy może jeszcze jaśniej trzeba ci to wyjaśnić???????
I dalej czekam na interpretację stwierdzenia, że nie ma transakcji
konkretnymi
mieszkaniami.
I powtarzam pytanie - TO JAKIE SĄ TRANSAKCJE?????!!!!!
Temat: Sprzedam 2-pok. Mokotów/Sadyba BEZPOŚREDNIO
Sprzedam 2-pok. Mokotów/
Sadyba BEZPOŚREDNIO
Sprzedam mieszkanie 2-pokojowe,56 m kw. + komórka lokatorska 5 m
kw., ,rozkładowe, okna pokoi na zachód, kuchni na wschód, pokoje - 22 i 16 m
kw, kuchnia - 9, łazienka 4, reszta przedpokój, cegła z 95 r., na I piętrze
w części VI-pietrowej, spółdzielcze własnościowe (aktualnie wydzielona
własność - czeka na przeniesienie aktem notrarialnym, strzeżone (ochrona) i
monitorowane (kamery), czynsz na 3 osoby z ochroną, funduszem remontowym i
ryczałtem wodnym - 440 zł, liczniki na wodę.
Mieszkanie jest w stanie
idealnym. Cena - 310 tys. zł. Możliwość kupna z całością umeblowania.
Możliwość dokupienia miejsca w garażu podziemnym.
Temat: kupię mieszkanie 70-85 m2 do 300.000 zł
kupię
mieszkanie 70-85 m2 do 300.000 zł
Drodzy Forumowicze!
Noszę się z zamiarem kupna
mieszkania jak w tytule wątku. Biorę pod uwagę
również zakup
mieszkania bez pośredników. Jeśli ktoś z Was planuje
sprzedażtakiego
mieszkania to proszę o informacje! Interesuje mnie finalizacja
transakcji nie wcześniej jak we wrześniu tego roku, nie później niż styczeń
2003. A oto moje priorytety:
1) powierzchnia 70-85 m2
2) cena całości max. 300.000 zł
3) dzielnice: Ursynów, Natolin, Kabaty,
Sadyba, Dolny Mokotów
4) nie parter, nie ostatnie piętro w bloku max. 5-piętrowym
5) rok budowy - po 1990 roku, najchętniej cegła, może być świeżo wybudowane
(udział)
6) duża łazienka!
7) spory balkon lub loggia
8) w miarę cicha i bezpieczna okolica.
Z góry dzięki za odzew!
A.
Temat: chcialbym kupic mieszkanie 3 pokojowe
jest kilka wolnych tzn. chyba na
sprzedaż niezamieszkanych
mieszkań, ale pewnie
czekają aż będzie droga zrobiona;). ja je widzę przez okno - 1 i 2 piętro w
budynku 9C - z windy na prawo i pierwsze drzwi na lewo na obu piętrach.Ale
musisz jakoś dotrzeć do właścicieli...
my
mieszkamy z dzieciakami. jest ok. w okolicy 2 parki + jeziorko na spacery.
blisko szkoła, przedszkole i żłobek. idealnie dla dzieciaków. wcześniej
mieszkaliśmy pod warszawą - niby fajnie, że na wsi, ale wszędzie trzeba było
wozić dzieciaki...a, że jesteśmy z
Sadyby rodem, to zapisując dziecko do
podstawówki natrafilismy na to osiedle.
Legalne to ono jest, tylko ma kilka niedoróbek, np. źle zamontowane okna,
pękające ściany etc;)To tak dla dodania otuchy...Niemniej jednak nam zależało
na lokalizacji - nie znajdziesz takiej łatwo...
Temat: sprzedam wózek bebe confort zestaw z fotelikiem
sprzedam wózek bebe confort zestaw z fotelikiem
SprzedamBebe confort gondola typ Prelude kolor Oxygen z przykrywka przeciwdeszczową
i fotelik samochodowy Elios 0-13kg kolor Oxygen czyli szary metalik do tego
siedzenie spacerowe typu Opera – niebiesko-szare i mocowania –uchwyty do
fotelika samochodowego które pozwalają zamocować go na stelażu Air Trophy.
Wózek był używany 10 miesięcy z czego Gondola zaledwie 4 miesiące.
Oryginalnie w grudniu 2002 kosztował mnie w skrocie
w grudniu 2002 - około 2310 zł
Dziś w Smyku taki zestaw kosztuje 2700
No dobrze pół ceny z mojej strony to 1100 zł za całość
Jesli ktos jest zainteresowany prosze o maila na adres gazetowy powyzej
Chce go sprzedac pod koniec listopada, grudzien, poczatek stycznia
najpoźniej.
Mieszkam w Warszawie na
Sadybie- re obejrzenie wózka
Temat: SADYBA - Przy Bernardyńskiej Wodzie - ZNACIE?????
Witam, przyglądam się projektowi na
Sadybie od dawna i ciesze się, że wreszcie
znalazłem forum przyszłych potencjalnych sąsiadów:-) Mam zamiar nabyć
mieszkanko w Catalinie, ale musze poczekać do końca wakacji by uruchomić środki
finansowe choćby na te 15% pierwszej wpłaty. Standard wykonania nie jest
sprecyzowany, ale Catalina zwykle go nie precyzuje na tym etapie. To już moje 3
(mam nadzieję ostatnie) podejście do kupna
mieszkania. Starałem się już w
inwestycjach przy Tagore i na Wyścigach, więc samą procedurę znam doskonale:-)
Jestem praktycznie specem - hihi :-). Rachunek powierniczy zapewnia pełne
bezpieczeństwo i daje możliwość rozbicia ceny więc jest to doskonały plus tej
inwestycji. No i świadczy o wysokich lotach dewelopera- bo w końcu sam wykłada
kasę, nawet jesli z kredytu, to jednak do końca bez pomocy
potencjalnych "
mieszkańców" osiedla. Dział
sprzedaży na miejscu to dobra
wiadomość, bo
mieszkam blisko, ale w sumie ich siedzibę fajnie zobaczyć, bo to
pierwszy ich budynek, i widać, że stoi i to w świetnej formie a to dobry znak.
Tak więc mam nadzieje, że niebawem poznam tu wielu przyszłych sąsiadów.
Temat: własne mieszkanko
Na przykład 39 metrow na
sadybie 2 lata po remoncie? :
www.trader.pl/details,191,22778-MS-5169.aspogloszenia
mieszkaniowe są też na www.gratka.pl
trzeba pamiętać, że podawane ceny to ceny wywoławcze, zawsze warto jechać,
zobaczyć i negocjować z właścicielem, bywa, że komuś zalezy na szybkiej
sprzedaży na tyle, ze schodzi z ceny, albo - przciwnie - potrzebuje zadatku a
może się wyprowadzić dopiero za 2 miesiące - jest to pole do zbijania ceny.
Poza tym - rozumiem kwestię dojazdu, ale ona nie może determinować lokalizacji
mieszkania - przeciez nie będziesz do emerytury pracować na Mokotowie! już
lepiej szukać czegoś w pobliżu rodziców, bo jak przyjdzie zaprowadzać dziecko
do szkoły na 10.30, to babcia-emerytka będzie nieoceniona:) nawiasem mówiąc, z
poprzedniego miejsca zamieszkania do pracy jechałam przez calusieńką Warszawę -
23 km w jedną stronę, teraz mam o wiele bliżej 9 km - i co z tego skoro czasowo
wychodzi tyle samo?
tymczasem ceny na Mokotowie wydają się wyższe niż w innych dzielnicach.
Zdecydowanie większy wybór jest np. na woli - tam analogiczne
mieszkania są
tańsze... i jeszcze jedno - jesli już agencja to warto wybrac taką, gdzie
szanowny pan agent osobiście obejrzał lokale, jesli nie - to szkoda czasu na
taką firmę, bo nie wie co sprzedaje i marnuje wasz czas.
Temat: Ile za mieszkanie na Mokotowie?
Przyjrzałam się całej korespondencji dotyczącej
mieszkań i pośrednictw.
Ad pośreddnictwa - max stawka za pośrednictwo w kupnie/
sprzedaży wynosi 2,9% od
każdej ze stron, ale można wynegocjować do 1,5-2% (+VAT 22%). Należy pamiętać,
że takk naprawdę kupujący ponosi prowizję swoją i sprzedającego!
Obecnie sama szukam niewielkiego domu/segmentu na
Sadybie - polecam stronę
www.nieruchomosci.onet.pl. Zwróć uwagę, że często 1 ogłoszenie pokazuje się tam
kilka razy (w różnych cenach- dzieje się tak, że ogłasza się bezpośredni
właściciel, a potem zgłaszają się do niego agencje, które zamieszczają to samo
ogłoszenie
Temat: Nasze Jeziorko Czerniakowskie
Jak zrobia droge (oby jak najszybciej) to lokalizacja
Sadyba Parku jest
naprawde bajkowa:) Z tego co wiem, w tych trzech nowych budynkach wszystkie
mieszkania sa juz dawno sprzedane. Zostalo jeszcze troche w przebudowanym
budynku bylego hotelu (a
sprzedaz w nim ruszyla 3 tyg. temu...). Najciekawsze
jest to, ze sprzedaja
mieszkania w juz wybudowanym bloku, co w Warszawie nie
jest zbyt czesto praktykowane...
Ja dostalem juz klucze i pod koniec marca biore sie do wykanczania:)
Ave pl. Rembowskiego!
Temat: gdzie Król Lew?
W wypożyczalniach nie ma, bo Disney nie daje koncesji na wypożyczanie swoich filmów.
"Król Lew" był w
sprzedaży jakieś 10 lat temu. Obecnie w kinach pojawiła się udoskonalona wersja (w Warszawie w IMAXie na
Sadybie) i pewnie niedługo będzie również w
sprzedaży (tak było z "Piękną i Bestią).
Mogłabym Ci pożyczyć kasetę, ale
mieszkam w Warszawie.
Agnieszka
Temat: parking dla gosci
Mnie nie wpominali w kwietniu o opoznieniu... a wrecz zapewniali, ze wszystko
bedzie w terminie (podejrzewam, ze chodzilo jednak o termin 30 wrzesnia plus 3
miesiace;) No trudno - glowa muru nie przebijesz, a jak nie masz kluczy to nie
wejdziesz.. Ale jednak juz by się chcialo cokolwiek zrobic w
mieszkaniu..
Teren wokol budynku moglby jednak przewidywac kilka miejsc postojowych dla
naszych gosci - mam nadzieje, ze nie beda parkowac pod
sadyba best mall i
zasuwac pieszo do nas. Praktycznie pod kazdym nowym budynkiem jaki powstaje sa
takie miejsca wiec troche nie rozumiem rozwiazania, ktore zastosowano tutaj.
Dzialka nie obejmuje? Taki zwyczaj? czy mielismy tez wykupic drugi garaz dla
gosci?;) Chyba mozna bylo chociazby tam, gdzie stoi tymczasowe biuro
sprzedazyzorganizowac kilka miejsc poza garazem.
pozdrawiam
Temat: Jeszcze raz w sprawie cen
Jeszcze raz w sprawie cen
Wiadomo, że rynek Polski ma swoje reguły i wysokość cen jest wynikiem jakichś
tam okoliczności na które nie mamy wpływu. Może będzie dalej rosło, może nie,
może krach nas czeka, a może dalej będzie rosło. Nie o to chodzi żeby
rozpoczynać nową dyskusję.
Przeglądałem sobie ceny nieruchomości w Berlinie i byłem zaskoczony ich
wysokością. W porównaniu z Warszawą, ceny
mieszkań w dobrych adresach Berlina
(Dahlem, Charlottenburg) są zadziwiająco umiarkowane, a we wschodniej cześci
wręcz zaskakująco (dla mnie) tanie. We wschodnim Berlinie
mieszkania 50
metrowe w centrum, w starych kamienicach po odrestaurowaniu (możecie sobie
wyobrazić jaki jest standard kamienicy po generalnym remoncie w Niemczech)
kosztują grubo poniżej 100 tyś EURO i ofert
sprzedaży takich
mieszkań jest
całkiem sporo. Ale to stare budownictwo i można by narzekać, bo rozkłady tych
miaszkań są kiepskie, czasem nie ma windy.
Ale poniżej przykład:
59.5 m2, 134,5 tyś EURO, czyli cena po której DD sprzedaje teraz
mieszkania w
tzw. standardzie warszawskim na Ursynowie, kilkanaście kilometrów od centrum,
45 minut dojazdu w korkach do centrum, a do metra 1 km. pieszo. To
mieszkanieo którym mowa w Berlinie to nowa kamienica, kilkanaście
mieszkań, parking
podziemny, jest w centrum Berlina, (owszem wschodniego), z oknami na zachód z
widokiem na park.
tagesspiegel.immowelt.de/Immobilien/ImmoPic.aspx?GID=2C993E515081354DB7281D764BA398B4&CP=3Ciekawe ile takie
mieszkanie kosztowałoby w nowej tzw. plombie na Muranowie,
Żoliborzu oficerskim lub o okolicy Rakowieckiej.
Pierwszy raz w życiu przyszło mi do głowy żeby sprzedać te swoje "apartamenta"
w blokowiskach na Ursynowie i
Sadybie i przenieść się do Berlina i kupić mały
domek w okolicach Freie Universitat.
Temat: Ratusz topi miliony na Siekierkach?
Kolejny przekręt Urzędasów Miasta i Dzielnicy Mokotów.dawniej dla lewych
interesów był stadion "Warszawianki" i teren wokół stadionu .utopiono w tym
lewym interesie miliony złotych.Jak wygląda dziś jeden z najpiękniejszych -
kiedyś-stadionów "Warszawianki" można zobaczyć - winnych dewastacji nie ma -bo
wszystko "na papierze" jest w porządku.Teraz znaleziono sobie inne "żródło"
uzasadniające kolejne utopione społeczne pieniądze.Te same władze tak lekką
ręką oddające niezwykle atrakcyjny teren, szykują nową przewalankę.Nazywa się
to "publiczny przetarg" na teren nad jez.Czerniakowskim ,od zawsze tam jest
teren sportowy dla
mieszkańców i oklicznej młodzieży , a także dla klubu
sportowego ( dziś niestety jest to komercyjny klub ).Władze zamiast wzorem
innych dzielnic i wzorem z Unii Europejskiej -gdzie zapewnienie boisk do
rekreacji jest OBOWIAZKIEM WŁADZ LOKALNYCH wystawiają teren do licytacji -
bo "koleś" ma chęć pograć w golfa , a pożniej jak sprawa ucichnie zbuduje się
kolejny apartamentowiec dla wtajemniczonych i "zasłużonych" radnych- już dwaj
panowie z PiS-u mają takie
mieszkania ,na pl.Rembowskiego , ale jak widać
potrzeby są większe.Panowie radni postaramy się dopilnować, by nazwiska
wszystkich osób decydujacych o "przetargu" były znane publicznie i na
Sadybiekoniec z lewizną.Poprzez prasę i inne media ujawnimy wszystko -nie ma co się
łudzić.Waszym OBOWIĄZKIEM jest stworzenie Ośrodka Sportu i Rekreacji -albo
pomóc ludziom z Tow.Społeczno Kulturalnego Miasto Ogród
Sadyba i innym
wiarygodnym organizatorom (szkoły,parafie np.SEMP z Ursynowa,który świetnie
prowadzi rekreacje dla młodzieży ), a nie dzierżawa
(czyt.
sprzedaż ),wtajemniczonym klubom i działaczom ,którzy nagle
zapałali "działalnością na pokaz- przykład aktualnie Delta)
Temat: SADYBA - Przy Bernardyńskiej Wodzie - ZNACIE?????
Witam,
Wiesz jak to się to czyta to prędzej ja mam wrażenie, że Ty jesteś z jakiejś
konkurencji Cataliny :) tymbardziej jeśli piszesz o inwestycji w Wilanowie,
która jest chyba konkurencyjna dla Cataliny przez lokalizację chociażby.. No
ale w każdym razie dziekujemy za uwagi...
Ja właśnie dzis podpisałam umowę rezerwacyjna w Catalinie i jak dotychczas
jestem zadowolona, wiadomo nie ma lekko - trzeba męczyć ich o każdy grosz,
wynegocjowałam trochę płatności i kary - a co do samego standardu - ja
większych zastrzeżeń nie mam, Ok może jest za mało sprecyzowany, ale za to
umowa- nawet znajomy prawnik był zdziwiony, że są tak szczegółowi. No i
pozmieniałam sobie trochę układ ścian w
mieszkaniu i za to nie płacę ani
grosza - w przeciwieństwie do innych deweloperów gdzie kazali mi płacić
kilkaset złotych za usunięcie kawałka ściany w budynku, który nie został
jeszcze nawet wybudowany...
Co do samego standardu - to myślę, że właśnie dobrze jest popatrzeć na ich
budynki - ten na Tagore - sama bym chciała, aby mój budynek kilku letni tak
wyglądał.
Piszesz, że standard stanowi załącznik do umowy u innych deweloperów nawet w
budynkach wybudowanych - to chyba nie dziwne, że bardzo łatwo jest określić
standard wykonania, gdzie widzi sie dokładnie jakich materiałów użyto i
poprostu przepisuje na kartkę .... :)
Byłam też na Wyścigowej - i co do wieżowca to też myślę, że nie jest źle. Ja
pocieszam sie faktem, że na
Sadybie budynek jest bardziej kameralny i
przynajmniej w klatce mam zaledwie kilkunastu
mieszkańców.
A co do estetyki - tu chyba wszystkim nikt nie dogodzi, mi osobiście ich prosta
architektura bardzo odpowiada, nie potrzebuję żadnych marmurów i zdobień, aby
się lansować.
Mam nadzieję, że współpraca z nimi nadal będzie jak dotychczas, a jeśłi nie to
pewnie dam Wam wszystkim znać. Umowa
sprzedaży przecież jeszcze nie podpisana :)
Temat: Kościół na Ursynowie zaczyna się w protestach
mieszkam na Surowieckiego i nie chce kościoła
Mieszkam na tej ulicy (Surowieckiego) od lat i zawsze sobie ceniłem spokój tej
okolicy.
Ledwie 700 metrów dalej jest kosciół przy KEN - największy kościół w Warszawie.
Mieszkańcy okolicznych bloków wiedzą co to oznacza i jak pusty kościół potrafi
utruć życie. TEN KOŚCIÓŁ OCZYWIŚCIE STOI PUSTY, ale proboszcz się uparł żeby
podzielić parafię i zbudowac kolejny kościół obok. (to największa parafia w
Warszawie), to oznacza kilka dodatkowych etatów w Warszawie : proboszcz - kilku
wikarysh itd ( i to o to tak naprawdę chodzi)
Proboszcza wspierał po cichu burmistrz Ursynowa (PO) i w ramach rozliczeń
między miastem a kurią (jeszcze za PRL) przekazali grunt przy Kopie Cwila
kurii. Prawica na Ursynowie próbuje teraz lobbować na rzecz kościoła mimo że
kilka lat temu sami radni wydali dokument w którym zobowiązali się że KOPA
CWILA nie będzie zabudowywana i powstanie tam park. Podobną opinię wydał główny
architekt Ursynowa który zdecydowanie sprzeciwiał się zabudowie przy Kopie
Cwila, bo ten park to miejsce wypoczynku nie tylko Ursynowian ale i mokotowian
a nawet ludzie przychodzą do niego dolinkę z
Sadyby i Wilanowa.
Ludzie przy Surowieckiego i Końskim Jarze są wściekli bo ten kościół utruje im
życie i kompletnie zmieni okolice.
Argumenty przeciw kościołowi:
- dzwony od 6 rano prosto w okna setek ludzi
- problemy przy budowie, zniszczenie okolicy, placu zabawa dla dzieci
- zakaz
sprzedaży alkoholu w promieniu kiluset metrów od kościoła, co
automatycznie oznacza że nie będzie wielu imprez kulturalnych na Kopie Cwila (
a teraz jest ich sporo i to nie tylko lokalne ale też ogólnopolskie - np.
mistrzostwa polski mountain bike)
Ogónie NIE DAMY ZBUDOWAĆ tego kościoła. Bo to zagrożenie dla naszego spokoju.
Ja nie mam ochoty słuchać dzwonów i szukać sobie innego parku, pozatym jak
wystawią głośniki to czy chcę czy nie chcę będę słuchał mszy nawet w toalecie.
Niech kuria zajmie się zapełnieniem już istniejącego kościoła przy KEN - który
stoi pusty. A brzydki to budynek niemożebnie. Starczy już kościelnych bunkrów w
Warszawie
Temat: Ulica Okrężna to parodia społeczeń.obywatelskiego
Zaatakujmy Wydział Infrastruktury-Referat Drogowy
Mieszkam w tym nowym apartamentowcu i krew mnie zalewa. Potwierdzam oczywiście wszelkie żale
współ
mieszkańców tego cudu budowlango Mariana Okręglickiego. Tak swoją drogą to jestem ciekawy
jak on dobił ten "dil" z gminą na ten teren po hotelu robotniczym? Może trzeba nadać chłopakom z PiSu
ten temat do sprawdzenia. Na
sprzedaży tych
mieszkań jak wiecie Marian zarobił grube miliony bo
przecież ziemie miał za grosze (użytkowanie wieczyste) a cena za którą sprzedawał (mając też na
uwadze niski standard) była dość wysoka. Znam ludzi, którzy kupowali jako pierwsi
mieszkania jak
jeszcze budowa się nie zaczęła (widząc Mariana gratulowałem im odwagi) za ok. 3-3,5 tys/metr i
podobno to była cena dla Sawy opłacalna. Ja kupowałem już za jakieś 4,8 tys/metr i pewnie na tym nie
stracę bo na rynku wtórnym już poszły jakieś lokale za 7 tys. (surowe!). Widać jednak jak na dłoni skalę
zysku Mariana (zresztą za ten zysk buduje teraz apartamentowiec w Sopocie - zobaczcie stronę SAWY).
Wracając do problemów z Okrężną to radzę dzwonić (nękać) Panią Annę Krajewską z referatu
drogowego (tel. bezp. 228488341 ale po weekendzie bo jest chora teraz), która pilotuje sprawy z tą
inwestycją. Z tego co się dowiedziałem (ale nie od niej) to cały czas jest problem z projektem
przebudowy/remontu autorstra biura architektonicznego wynajętego przez Mariana (to samo co
projektowało osiedle). Marian miał za ten projekt (a konkretnie za zmiany w nim) zapłacić ale jakoś
gmina teraz nie może się z projketantami dogadać i sprawa utknęła już wiele miesięcy temu a
pieniądze w budżecie sa zarezerwowane na sam remont chyba od przynajmniej 2 lat.
Niestety zamieszali tutaj też ostro starzy Sadybiacy, walczyli i wywalczyli zmianę w projekcie
nawierzchni bo jak wiecie będzie Okrężna i Plac Rembowskiego odbudowywany z kamienia polnego!!!!
Rozmawiałem też ze specem od drogownictwa w referacie, który wietrzy problem z samym przetargiem
jak zostanie on już rozpisany ponieważ podejrzewa on, że żadna firma startująca w przetargu nie
będzie się w stanie wykazać doświadczeniem w układaniu takiej nawierzchni z takiej prostej przyczyny,
że od kilkudziesięciu lat nikt tego nie robi. Jedyne nawierzchnie kamienne, które są nadal kładzione
(odnawiane) to kalsyczny bruk granitowy lub co najwyżej kamień ciosany ale nie polny. Jeśli żadna firma
się tym nie wylegitymuje to przetarg prawdopodobnie nie zostanie rozstrzygnięty i procedura
przeciągnie się o kilka miesięcy bo gmina będzie szukać (najpierw będzie musiała uzyskać na to zgodę)
wykonawcy z wolnej ręki.
Pomijając fakt, że nawierzchnia z kamienia polnego odtwarzana w XXI wieku jest jakimś kuriozum bo
nie jest to zabytek (a na pewno nie w kontekście infrastruktury miejskiej z początku XX wieku bo wtedy
jak była układana Okrężna był to wybór z przyczyn ekonomiczny - ówczesny rejon gdzie rodziła się
dzisiejsza
Sadyba był terenem ubogim - wiejskim, który nie mógł sobie pozwolić np. na nawierzchnię z
kostki granitowej). W XIX i początkach XX w kamień polny czyli kocie łby to nawierzchnia wybierana do
ulic poza centrami większych miast, miasteczek i wsi. Kto chce kultywować wiochę na
Sadybie?
Poza tym nawierzchnia ta jest bardzo głośna i niebezpieczna. Sam fakt jej wybrania może też
zaskutkować, że remontu w tym roku nie zobaczymy. Mam taką propozycję (nie wiem czy realizowalną)
aby spróbowac jednak kulturalnie urobić tych "działaczy starych Sadybiaków" aby zmienili zdanie i dali
zielone światło na afalt lub zwykłą kostkę betonową, której osobiście też nie cierpię ale ja chcę tam żyć.
Z przyjemnością poznałbym też argumenty tych ludzi, które spowodowały takie ich zacietrzewienie w
tej kwestii. Wiem zdobrych źródeł, że poprzedni burmistrz Mokotowa przed długi okres próbował
jednak nakłonić te osoby to ustępstw ale bezskutecznie. Może jestem nie wyczulony na pewne sprawy
historii
Sadyby ale
mieszkam tutaj właśnie ze względu na klimat tej okolicy i nie sądzę, że każda inna
niż kocie łby nawierzchnia zniszczy ten klimat. Przecież Okrężna to nie dziedziniec zamku w Niedzicy,
gdzie rzeczywiście asfalt czy czy kostaka bitumiczna byłyby nie na miejscu. Spróbujmy dotrzeć do tych
ludzi - z tego co wiem to Ci najbardziej krewcy i walczący o kocie łby wcale nie
mieszkają przy
Okrężnej.
Ważną i poruszoną już przez Was sprawą jest remont odcinka od Placu Rembowskiego do wjazdu do
garażu. Raczej na bank projekt gminny (de facto przejęty od Mariana) nie obejmuje tego fragmentu.
Musimy z tym coś zrobić i są dwa wyjścia; albo walczymy o to z gminą albo z Marianem.
Temat: mieszkanie 2 poziomowe ? opinie?
mieszkanie 2 poziomowe ? opinie?
LOKALE DWUPOZIOMOWE Co i za ile można kupić na rynku wtórnym
Drugi poziom już niemodny
W Warszawie jest duża podaż
mieszkań dwupoziomowych na rynku wtórnym. Do
wyboru są
mieszkania o różnych powierzchniach w blokach z płyty, starych
kamienicach oraz budynkach wybudowanych po 1990 roku. O ich cenie decydują
lokalizacja i standard - np. na obrzeżach miasta 1 mkw. może kosztować 3000
zł, a na Starym Mieście - ponad 10 tys. zł
Mieszkania dwupoziomowe, niegdyś synonim mieszkaniowego luksusu, w ostatnich
kilku latach wyszły z mody - to opinia, którą podzielają architekci i
pośrednicy.
- Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem okazję projektować
mieszkania tego
typu - mówi architekt Piotr Majewski. - Dziś na rynku luksusowych lokali
panuje moda na jednopoziomowe apartamenty na ostatnich piętrach, z tarasami,
z których roztacza się widok na miasto.
- Rzeczywiście, panuje obiegowy pogląd, że nowoczesne duże
mieszkanie powinno
być jednopoziomowe - dodaje Julita Wojciechowska z agencji nieruchomości AD
Drągowski. - Szczególnie kobiety nie mają ochoty na codzienne wspinaczki.
Poza tym schody mogą stanowić zagrożenie dla małych dzieci. Ale gusty naszych
klientów są różne i
mieszkania dwupoziomowe znajdują swoich nabywców.
Zdaniem architekta Marcina Sadowskiego, zakup dwupoziomowego
mieszkania ma
dziś sens tylko wtedy, gdy ma ono dużą powierzchnię - powyżej 180 mkw.
Nieodzownym elementem takiego
mieszkania powinien być salon o wysokości 5 - 6
metrów, na który można spoglądać z wysokości drugiego poziomu.
Czy jednak nabywcy "niemodnych"
mieszkań dwupoziomowych powinni mieć obawy,
że w przyszłości mogą mieć duże problemy z ich
sprzedażą? Mody mają to do
siebie, że się kończą i znów powracają.
Najwięcej na obrzeżach
Na rynku wtórnym jest duży wybór
mieszkań dwupoziomowych. Najwięcej ofert to
mieszkania oddane do użytku w okresie boomu budowlanego w latach 1990 - 2000
na nowych osiedlach na obrzeżach miasta - Ursynowie, Białołęce czy Bemowie. W
tego typu ofertach można wręcz przebierać.
Na Białołęce cena tego typu
mieszkań najczęściej mieści się w przedziale
3000 - 4000 zł za 1 mkw., przy czym cena metra spada, im większe jest
mieszkanie (ta reguła dotyczy zwykle wszystkich
mieszkań dwupoziomowych).
Przykładowo 70-metrowe 3-pokojowe
mieszkanie z 1998 roku oferowane jest w
cenie 270 tys. zł (3850 zł za 1 mkw.). Natomiast w nieco starszym bloku można
nabyć 139 mkw. za 405 tys. zł (2913 zł za 1 mkw.).
Na Bemowie dużo
mieszkań na
sprzedaż zlokalizowanych jest w rejonie ulicy
Górczewskiej. Średnie ceny to 4000 - 5000 zł za 1 mkw. Podobne ceny są na
Ursynowie, gdzie można kupić, przykładowo, 5-pokojowe
mieszkanie o pow. 171
mkw. za 808 tys. zł (4725 zł za 1 mkw.).
Odrębną grupę stanowią
mieszkania w blokach z lat 80. i starsze. Najwięcej
tego typu ofert można znaleźć na Pradze (zarówno w kierunku Gocławia, jak i
Tarchomina) i Targówku.
Tego typu
mieszkania w blokach kosztują zwykle 3200 - 3700 zł za 1 mkw. Na
Targówku 70-metrowe
mieszkanie z 1985 roku sprzedawane jest za 287 tys. zł
(3633 zł za 1 mkw.). Na Gocławiu trafiają się oferty poniżej 3000 zł za 1
mkw. Na 10. piętrze w bloku z płyty można kupić 111 mkw. w cenie 329 tys. zł
(2990 zł za 1 mkw.).
W centrum drożej
Im bliżej centrum, tym drożej. Na Ochocie ceny 1 mkw.
mieszkań dwupoziomowych
osiągają 6000 - 8000 tys. zł za 1 mkw., choć są oferty w starszym
budownictwie za 4000 zł za 1 mkw. W rejonie ulicy Włodarzewskiej jest duży
wybór luksusowych
mieszkań na nowych osiedlach. 120-metrowe
mieszkanie w tym
rejonie kosztuje 800 tys. zł (6600 zł za 1 mkw.). Trafiają się wyśrubowane
oferty, jak 1,5 mln zł za 88-metrowe
mieszkanie z ogrodem i tarasem (17 tys.
zł za 1 mkw.).
Duży wybór jest na Mokotowie i
Sadybie, szczególnie w rejonie ulicy
Sobieskiego, gdzie budowanie
mieszkań dwupoziomowych ma wieloletnią tradycję
ze względu na bliskość rządowych posesji. 100-metrowe
mieszkanie z 1999 roku
kosztuje 650 tys. zł (6500 zł za 1 mkw.), Zdarzają się oferty w starszym
budownictwie za 4500 - 5000 zł za 1 mkw., a także luksusowe apartamenty - 2
mln zł za 263 mkw. przy ulicy Sobieskiego.
W samym Śródmieściu większość ofert mieści się w przedziale 5000 - 6500 zł za
1 mkw. Nieco taniej jest w starszym budownictwie - 520 tys. za 105 mkw. w
budynku z lat. 70 przy ul. Ogrodowej (4900 zł za 1 mkw.), ale
mieszkanie przy
Trakcie Królewskim osiąga już poziom 9800 zł za 1 mkw. (726 tys. zł za 74
mkw. w przedwojennej kamienicy).
Duże rozpiętości cen są charakterystyczne dla Żoliborza. W blokach przy ul.
Gwiaździstej 1 mkw. w 8-piętrowym bloku kosztuje 3700 zł. W starych
kamienicach jest mało ofert, a jeśli się trafiają, mogą przekroczyć 10 tys.
zł za 1 mkw. Za 196 mkw. na parterze kamienicy z ogródkiem zapłacimy 1,9 mln
zł (11 tys. zł za 1 mkw.).
JAROSŁAW KACZMAREK
Temat: Carrefour w Wilanowie ?
> Pompa ssaca z polskiej gospodarki ...
> Chyba nie wiesz co mowisz. Koszt tego typu inwestycji to ponad 30-50 mln euro
> od ktorych Panstwo Polskie pobiera podatek VAT.
Nie rozumiemy się. Nie chodzi o samą inwestycję. Chodzi o to, kiedy
supermarkety zaczną działać. Bo choć z początku mówi się o tym,
żeby "sprzedawać polskie", to potem są tam rzeczy przeważnie MADE IN.... różne
kraje świata (Szczególnie EU i Chiny - widać na przykładzie ciuchów, dóbr
trwałego użytku, zabawek itp) W ten sposób zagranica ma u nas rynki zbytu,
kasuje polskich producentów, a pieniążki są wysysane z polski...
To nie ja to wymyśliłem. Już od dawna na to się zwraca uwagę, tym bardziej,że
bezrobocie rośnie... Wystarczy porównać
SADYBĘ na której
mieszkam: co sprzedaje
sie na Bazarku
Sadyba, a co w Best MAllu. Różnicę widać fołym okiem.
>
> Prawdą też jest, że supermarkety zabierają miejsca pracy (na jedno
> > powstałe w spupermarkecie nikną dwa-trzy w innym handlu).
> Z tym nie bede polemizowal bo nie znam dokladnych badan na ten temat, ale
> zyjemy w kraju gdzie jest wolna konkurencja i kapitalizm. Utrzywywanie na
sile miejsc pracy traci nieco starymi czasami a przyklady na to co sie dzieje w
> takich przypadkach masz np. w Stoczni Szczecinskiej.
Nie chodzi o utrzymywanie na siłę. W Polsce jest "wolna"konkurencja, ale w
dużej ilości przypadków tylko z nazwy. Kiedy np. Szef naszej osiewdlowej
kablówki poszedł po kredyt do kilku banków - nikt mu nie dał (mimo, że
inwestycja jest pewna), bo kablówka nie ma inwestora zagranicznego, lub wogóle
że jest w 100% w Polskich rękach. Bo gdyby chociaż w kilkunastu% były w niej
obce udziały, to była by inna rozmowa... (zresztą jedynym bankiem bez obcych
udziałów pozostaje PKO BP SA), a pozostałe banki wolą pożyczać tym, z których
krajów firmy chcą inwestować. A Polakowi nie ma kto pożyczyć -skwitował szef
kablówki (wyraźnie wkurzony). Przypuszcam, że z finansowaniem handlu w Polsce
jest podobnie...
> Z drugiej strony budowa Hipermarketu wymusza na miejscowych handlowcach
> podniesienie jakosci uslug, ewent. specjalizacjie w danej branzy.
Przykład: jeśli ktoś na bazarze się utrzymuje tylko ze
sprzedaży arbuzów
kupionych z 1,00/kg i dołoży sobie marżę (na pencję, podatki, opłaty bazarowe,
drugi i trzeci filar, itp) to jego cena wzrośnie do np. 1,30/kg. A supermarket
może sobie pozwolić na
sprzedaż za 1,10 - bo i tak ma zysk, a większy zysk
uzyska z innych produktów (czyli prowadzi
sprzedaż "wiązaną", a na bazarze jest
to ni możliwe)
> Czasy malych sklepow z mydlem i powidlem juz minely.
Trochę się pospieszyłeś. Na Zachodzie do supermarketów dochodzono latami. U nas
zaś po 1989r. wprowadzono je praktycznie po kilku latach (prawie od razu)! A
nawet teraz po tylu latach na Zachodzie kupcy walczą z supermarketami!
> Nie zawsze cena jest wyznacznikiem a czesto jakosc i wybor.
> W zadnym hipermarkecie tego nie dostaniesz.
To, że żyjemy w wolnym kraju, gdzie ma być wolność gospodarcza i konkurencja
nie może oznaczać, że fundujemy sobie WALEC, który rozjedzie miejsca pracy dla
polskich producentów i handlowców. Tamte firmy (Geant, Le Clearc, Auchan,
Makro, Real, Billa itp) pochodzą z krajów bogatych i mogą sobie pozwolić
na "rozjechanie" naszego handlu, i naszych producentów. Jesteśmy jak mrówka
przeciw słoniowi, i dlatego należało powoli "otwwierać" supermarkety. Najpierw
samemu się przerestrukturyzować, a potem dopiero prowadzić tzw. "wolny"
handel. (przykład Margaret Thatcher - ona najpierw zainwestowała w przemiany
np. hutnictwa, a potem dopiero zgodziła się na wolny handel stalą).
>
> I wreszcie
> > supermarkety są zwolnione z podatków na długie lata...
> Kompletna bzdura. Hipermarkety nie sa zwolnione od podatkow. To ze wiekszosc
> sieci ich nie placi wynika z wysokich poczatkowo kosztow inwestycyjnych i
faktu ze obroty i co za tym idzie zyski nie pokrywaja na razie tych kosztow.
> Zobacz sobie 500-ti Polityki i Rzeczypospolitej gdzie sa publokowane dane
> finansowe.
Widziałem te dane.
Ale wiem, np. o budowie "Championa" w penym miasteczku, który zgodził się na
budowę pod warunkiem "wakacji podatkowych". A to, że potem będzie jeszcze
(ewentalnie wykazywał zero zysków, to druga sprawa).
> > I to właśnie TE względy (a nie urzędnicy) zablokowały np. Makro na polach
> > wilanowskich, czy Geanta na Czerniakowskiej/Trasa Siekierkowska.
>
> > Nawet na Zachodzie obowiązuje maksyma: supermarkety na obrzeżach miast,
> Sorry ale wg. mnie tak lokalizacja jest obrzezem W-wy.
Obrzeżem może być Powsin na granicy z Klarysewem, ale tu chodzi bardziej o
obrzeże w znaczeniu, że za nim już tylko pola....
> > 1 supermarket musi wypadac od 50 - do 100 tysięcy
mieszkańcó z okolic. A
> > Carrefur, Makro-Real i Auchan to trzy grzybki w barszcz. Chyba za dużo...
> I tu sie z Toba zgodze.
Dzięki!
Pozdr.,
Temat: Klan-nowe odcinki
Odcinki 1181-1184
17:35 KLAN - ODC.1181
Rysiek wciąż leży w szpitalu. Od Grażynki dowiaduje się, że Mariusz pomaga
przy rozwożeniu dzieci do szkół i w dodatku chciałby go tutaj odwiedzić. Przy
okazji
Grażynka porusza temat
sprzedaży mieszkania Czesi.
Alicja przyznaje się Krystynie, że podała Januszowi personalia chłopaka,
którego
poszukiwał. Złamała przepisy, ale w słusznej sprawie.
Surmaczowa ma prawdziwie sądny dzień. Do "Feminy" zgłosiła się maltretowana
kobieta
z dwójką dzieci, a w świeżo wyremontowanych łazienkach odpadają kafelki. Prezes
Nowak
jest niedostępny z powodu choroby.
Jacek dziękuje Rafalskiemu za prezent mikołajkowy również dla Małgosi. Okazuje
się
jednak, że to był pomysł Karoliny.
Agnieszka kończy zajęcia w szkole rodzenia. Mateusz odwozi ją do domu, życząc
powodzenia podczas jutrzejszej obrony pracy magisterskiej. Jeszcze raz
przeprasza za kiepski
początek ich znajomości.
17:35 KLAN - ODC.1182
Agnieszka bardzo się denerwuje z powodu dzisiejszej obrony pracy magisterskiej.
Niestety, doktor Koziełło zezwala jedynie, żeby na uspokojenie zażyła melisę.
Surmaczowej wraca wiara w ludzi. Prezes Nowak dowiedział się o fuszerce
w "Feminie"
i obiecał, że wszystko zostanie poprawione.
Profesor Bralczyk jest bardzo zadowolony z pracy magisterskiej swojej
podopiecznej.
W domu Stenia nerwowo oczekuje powrotu świeżo upieczonej pani magister, a Paweł
dla uczczenia tej wielkiej chwili kupuje nawet szampana... dla dzieci. Mateusz
przysyła
przez posłańca bukiet kwiatów.
Mariusz odwiedza Ryśka w szpitalu i próbuje się z nim pogodzić. Niestety,
Rysiek
uparcie trwa w niechęci do dawnego przyjaciela.
Niespodziewanie na
Sadybie zjawia się Natalia. Pyta Michała, czy propozycja
pracy
księgowej w ich szkółce jest wciąż aktualna. Musi sama zacząć zarabiać, bo mąż
ją opuścił.
17:35 KLAN - ODC.1183
Michał odwozi syna Natalii do szkoły. Ją samą wypytuje o jej plany na
przyszłość.
Deklaruje pomoc i wsparcie.
Jacek przywozi Beatę ze szpitala. Stanisława szykuje z tej okazji wystawną
kolację.
Jeremiasz proponuje jej wyjazd na święta i Nowy Rok na wczasy do Ciechocinka.
Alicja wpada do Krystyny z sensacyjną wiadomością. Kobieta, której poszukiwał
Janusz,
rzeczywiście jest jego starą znajomą z Topolina. Janusz chce ją ratować i
zabiera na leczenie
do Włoch. W związku z tym potrzebuje pieniędzy i zamierza sprzedać swoje
udziały
w restauracji Moniki.
Gabriela uważa, że dopiero teraz znalazła się w wyjątkowo złej sytuacji. Roman
próbuje
ją pocieszyć.
Nowa pensjonariuszka "Feminy" narzeka na bezsenność i prosi dyżurującego
lekarza
o tabletki nasenne. Nocą wymyka się z budynku.
Po uroczystym powitaniu Beaty na
Sadybie rodzina Boreckich szykuje się do
wyjścia.
Z błahego powodu Beata irytuje się i krzyczy na Jacka.
17:35 KLAN - ODC.1184
Rodzina na
Sadybie komentuje wczorajsze zachowanie Beaty. Elżbieta tłumaczy,
że po zapaleniu opon mózgowych chory często nie potrafi panować nad swoimi
emocjami. Jacek o tym wie i po prostu musi być cierpliwy.
Micho z kolegą poprawiają kafelki w "Feminie". Kolega uważa, że odpadły z
powodu
użycia najtańszego kleju, a nie niesolidnego wykonania.
Janusz rozpoznaje w osobie Feliksa nieuczciwego wydawcę, który wiele lat temu
go oszukał. Ostrzega Monikę, aby nie wchodziła z nim w jakiekolwiek interesy.
Architekt decyduje się pomóc finansowo Gabrieli. Monika, przyparta do muru, w
ogóle
rezygnuje ze
sprzedaży swoich udziałów.
Ula zaprasza Olkę na swój wieczór panieński.
Micho decyduje się wziąć sprawy we własne ręce i ubrany w stosowny garnitur
oficjalnie
prosi rodziców Kingi o jej rękę.
Temat: likwidacja/przebudowa?
Wklejam caly text informacyjny z Gazety
Na części bazaru
Sadyba powstanie kompleks handlowo-usługowo-mieszkaniowy
Michał Wojtczuk 19-07-2004 , ostatnia aktualizacja 19-07-2004 23:58
U zbiegu ulic Konstancińskiej i Bonifacego wyrośnie dziesięciopiętrowy budynek
mieszkalny. Parter zajmie sklep, w miejscu którego gmach będzie stawiany. W
budynku znajdą się również boksy handlowe dla kupców z pobliskiego bazaru
Budynek ma powstać na działce, którą dwa lata temu od miasta kupiła
spółdzielnia spożywców Mokpol. Dziś stoi tam sklep tej spółdzielni. Stary,
parterowy budynek kontrastuje z pobliskim centrum handlowym
Sadyba Best Mall.
Na jego miejscu wyrośnie Pasaż
Sadyba - kompleks handlowo-usługowo-mieszkaniowy.
- Nasz stary sklep zostanie zburzony - mówi Stefania Anielak, prezes Mokpolu. -
Na czas budowy Pasażu
Sadyba będziemy handlować w tymczasowym budynku, który
stanie nieopodal. A gdy inwestycja zostanie skończona, zajmiemy przestrzeń na
jej parterze.
Pasaż
Sadyba będzie mieć kształt pustego w środku kwadratu. Czteropiętrowy bok
od strony ul. Bonifacego jest przeznaczony na usługi oraz biura. Dwa górne
piętra zajmą biura spółdzielni Mokpol. Zaś na parterze oprócz sklepu Mokpolu
(zajmie ponad 600 m kw.) znajdą się także boksy handlowo-usługowe.
- Sprzedamy je m.in. kupcom z pobliskiego bazaru
Sadyba, którzy wcześniej
handlowali wokół sklepu Mokpolu - mówi Urszula Kulczycka z biura
sprzedażyfirmy Edbud, która jest inwestorem pasażu. - Zgłosiło się już 55 chętnych.
- Jesteśmy bardzo zadowoleni ze współpracy z Edbudem - chwali inwestora Paweł
Jarczewski, prezes spółdzielni kupców Bazar
Sadyba. - Początkowo chcieli
sprzedać te boksy na zasadzie: kto pierwszy, ten lepszy, ale po rozmowach
zgodzili się, żeby nasi kupcy mieli pierwszeństwo. Nie wygonili nas też po
prostu z placu budowy, lecz udostępnili nam część sąsiedniej działki.
Kupcy od dawna chcieli zmodernizować swój bazar, który dziś składa się z
chaotycznego zbioru budek. Opracowali nawet plany hali targowej, ale nie mogą
zdobyć na nią zgody miejskich urzędników.
- Chodzi o to, że tak niski budynek nie wyczerpuje potencjału tej działki -
przyznaje prezes Jarczewski. Działka należy do miasta, a urzędnicy chcą
wyciągnąć z niej maksymalne zyski. - Marzy nam się, żeby firma taka jak Edbud
wystąpiła o budowę w tym miejscu kolejnego budynku, w którym przeznaczyłaby
miejsce dla nas.
Część mieszkaniowa Pasażu
Sadyba będzie mieć kształt litery "U". Ma mieć
zróżnicowaną wysokość - od pięciu do dziesięciu pięter. Dorówna zatem
wysokością blokowi, który stoi po drugiej stronie ul. Konstancińskiej. Pomieści
się tam 141
mieszkań, głównie dwu- i trzypokojowych.
Na stropie sklepu zostanie posiana trawa i zieleń - w ten sposób powstanie
wewnętrzny dziedziniec, na który będą mieli widok lokatorzy części
mieszkaniowej.
Przed budynkiem znajdzie się parking na 38 samochodów. Pod Pasażem
Sadybazaplanowano dwukondygnacyjny podziemny garaż na prawie 200 miejsc.
- Miasto wydało nam już warunki zabudowy, liczymy, że pozwolenie na budowę
otrzymamy we wrześniu - mówi pani Kulczycka. - Budowa potrwa prawdopodobnie
około 22 miesięcy.
Temat: Budimex - róg Czerniakowskiej i Idzikowskiego
Zwiad od tubylca ;-)
Mieszkam na osiedlu, które jest za tą inwestycją i oto co uważam o "dzielnicy":
Miejscówkę oceniam jako dość dobrą.
Dojazd do centrum (nawet ZTMem) znośny. Niestety nie ma w pobliżu linii
tramwajowych.
Tak jak ktoś powyżej pisał - też uważam, że przeciążenie Czerniakowskiej nastąpi
pod naporem nowych lokatorów z Wilanowa i innych inwestycji. I wygląda na to, że
już są problemy, choć to może wynikać z tego, że ktoś majstrował przy światłach
i się korki robią.
Dla ludzi nie lubiących hałasu - po Czerniakowskiej i estakadach trasy
Siekierkowskiej latem zwykli ścigać się ludziska na motorach. Strasznie to
hałasuje. Nawet kilka bloków dalej (tzn. u mnie ;-) ) słychać te motory.
Z tą linią wysokiego napięcia, to faktycznie jest kiepsko. Linia leci prosto z
Siekierek i jest z tych o wyższym napięciu z tego co wiem. Zimą jeszcze skubana
skwierczy jak śnieg pada.
Z tymi drzewami, to też prawda - Budimex odstawił draństwo i wyciął stare
drzewa, w których gnieździły się różne ptaszydła. Mają u mnie za to krechę.
Otoczenie inwestycji jest w sumie niezłe (choć zależy od gustu ;-) ).
Po drugiej stronie Czerniakowskiej mamy Kościół Bernardynów i osiedle, na którym
podobno
mieszkają głównie ludzie z rządu albo coś w ten deseń (tak przynajmniej
ludzie w okolicy mówią ;-)).
Kościół jest zabytkowy. Dalej w stronę centrum mamy ZUS i jakiś drugi urząd.
Po drugiej stronie Idzikowskiego jest park, w którym jest kanałek. Kanałek jest
nawet zadbany (nie śmierdzi za bardzo ;-) ).
Przy tym kanałku jak jest ciepło gromadzą się standardowo tacy panowie, którzy
nie mogą bez browarów dnia przeżyć, ale jest raczej bezpiecznie nawet wieczorem.
Może dlatego, że park jest mały ;-).
Za parkiem są jakieś bloki też dość schludne, poczta, przedszkole i jakieś
"gospodarstwo pomocnicze rządu", a za tym wszystkim jest "Instytut żywności i
żywienia" gdzie można zrobić badania medyczne, jakaś szkoła i przychodnia
normalna, a dalej centrum handlowe
Sadyba Best Mall, a w nim kino - co jest
wdzięczne, bo można iść do kina piechotą, ale i tak z tego nie korzystam ;-).
Za tą inwestycją, w stronę Witosa jest to moje osiedle, które też jest raczej
OK. Bezpiecznie. Budynki 4 piętrowe i nie takie "naćkane" jak to się teraz buduje.
Na osiedlu jest plac zabaw i boiska, które są otwarte. Ciekawe jak administracja
zarządzi współdzieleniem ich między
mieszkańcami osiedli?
Czyli w sumie dość bezpieczne otoczenie.
Jak ktoś lubi jeździć na łyżwach to kwadrans piechotą od inwestycji jest tor
Stegny, ale jak ktoś lubi łyżwy to pewnie już to wiedział ;-).
Jest jeszcze taki myk, że za tym torem jest jakieś urządzenie z chlorem do
chłodzenia toru, co wg. niektórych jest zagrożeniem.
Co do szkół i przedszkoli: jest jakieś przedszkole po drugiej stronie tego
kanałku, następne gdzieś przy Czarnomorskiej (jakieś 15 minut piechotą).
Jest jakaś szkoła w okolicy
Sadyba Best Mall, ale to chyba jest Technikum, a
przynajmniej kiedyś tak było. Innych w pobliżu nie kojarzę. A w "dalszym
pobliżu" to są dwie w okolicach Chełmskiej, ale tam poziom jest (a przynajmniej
był "za moich czasów") powiedziałbym nędzny.
A tak dla kontekstu:
- nie kupiłem
mieszkania w tej inwestycji
- i nie kupię, bo kupiłem gdzie indziej
- nie pracuję w niczym związanym z nieruchomościami (u żadnego developera, w
żadnym biurze
sprzedaży, w żadnej agencji reklamowej, w żadnej PRowej i niczym
podobnym)
- nie mam interesu ani w sprzyjaniu, ani w szkodzeniu tej inwestycji (może poza
tym, że Budimex nie powinien był wycinać tych drzew w taki sposób)
- nie sprzedaję
mieszkania z tego osiedla, na którym
mieszkam (bo nie jest
moje) i nie mam interesu w naganianiu klientów na to osiedle, ani odganiania
klientów od tego osiedla
Temat: Klan-nowe odcinki
Odcinki 1161-1164
17:35 KLAN - ODC.1161
Jerzy, pełen wyrzutów sumienia z powodu Aliny, stara się być wyjątkowo grzeczny
dla żony.
Po południu spotyka się z przyjaciółką. Alina uważa, że powinni się unikać, bo
zbyt wiele osób
mogą skrzywdzić.
Sąsiad prosi Rysia, aby ten przy okazji zajrzał do gminy i zapytał o ich
wniosek w sprawie klubu
dla młodzieży. Radny Barkowski dziwi się, że Rysiek pyta o Maćka. Myślał, że
ten mężczyzna, który się
poprzednio awanturował jest ojcem upośledzonego chłopca. Wściekły Rysiek robi
Grażynce awanturę o Mariusza.
Monika po kuracji wraca do pracy, do restauracji. Na sali zastaje architekta
Romana czule żegnającego się
z Gabrielą.
Przy wyjściu z banku Karolina zagaduje Jacka. Razem z nim jedzie do
mieszkania,
aby tam poczekać
na ojca. Zanim nadejdzie Rafalski z Jasiem, postanawiają mówić sobie po
imieniu.
17:35 KLAN - ODC. 1162
Pozostawiony przez Karolinę parasol w
mieszkaniu Boreckich staje się pretekstem
do ponownej wizyty w gabinecie Jacka.
Surmaczowa dowiaduje się, że remont łazienek w Feminie został zawieszony.
Od dwóch dni nie ma nikogo na placu budowy. Zdenerwowana Surmaczowa jedzie
z pretensjami do prezesa "Salon Worldu". W ramach rekompensaty za stracone
nerwy
prezes zaprasza ją na obiad.
Gabriela próbuje się tłumaczyć Monice. Wszystko jednak na próżno, Monika
i tak wie swoje.
Agnieszka uczestniczy w pierwszych zajęciach w szkole rodzenia. Paweł umówił
się
z Jackiem na rozmowę o kredycie na Topolino.
Ola wybiera się na imprezę organizowaną przez znajomych z grupy. Paweł upiera
się,
żeby odwieźć córkę.
17:35 KLAN - ODC.1163
Lubiczowie czekają ze śniadaniem na Olę. Ola wraca z imprezy zmęczona
i od razu zapowiada, że następna nasiadówka odbędzie się u niej. Paweł nie
zgadza się.
Przed wyjściem do sądu Kingę odwiedza Micho. Żeby łatwiej jej było znieść trudy
rozprawy, Micho deklaruje miłość po grób i prosi ją o rękę.
Monika ustala dyżury, aby nie musiała razem z Gabrielą siedzieć w restauracji.
Przy okazji informuje wspólniczkę, że zgłosiła majątek Potylice do
sprzedaży.
Architekt
Roman Zarzycki próbuje wyperswadować Monice ten pomysł.
Paweł odbiera od Jacka ofertę kredytową. Pyta również o zdrowie Beaty. Uspokaja
Boreckiego, że złe nastroje Beaty mogą być jednym z efektów zapalenia opon
mózgowych.
Radzi uzbroić się w cierpliwość.
Po powrocie Michała z sądu na
Sadybie panuje grobowa atmosfera. Dzieci zostaną
przy matce. Michał uważa, że to od początku było jasne...
17:35 KLAN - ODC. 1164
Na
Sadybie przy śniadaniu wybucha awantura na temat wczorajszego wyroku
w sprawie o opiekę nad bliźniakami. Michał ma pretensje do wuja Stefana,
Elżbieta próbuje uspokoić syna, a Jerzy obwinia żonę, że zbyt grzecznie
traktowała
Kingę. Roztrzęsiona Elżbieta dzwoni po Matyldę. Może wspólny jogging pomoże
rozładować
napięte nerwy?
Matka nieśmiało wypytuje Kingę, czy wczorajsze oświadczyny Micha córka traktuje
serio.
Michał żali się Natalii, ale dziewczyna jest myślami daleko od jego problemów.
Ma swoje
sprawy na głowie.
Przypadkiem Elżbieta dowiaduje się od Surmaczowej, że w sportowym gimnazjum
kilka
dni temu była wywiadówka. Kamila nie chce powiedzieć, dlaczego ukryła to przed
nią i Jerzym.
Po porannych pretensjach Jerzemu nie spieszy się do domu. Mimo wcześniejszych
ustaleń,
umawia się na wieczorny spacer z Aliną.
Temat: Klan-nowe odcinki
Odcinek 1221-1224
Odcinek 1221 – poniedziałek, 19 lutego
Mimo oporów Kingi Micho jest przekonany, że musi zrobić tak jak chcą bandyci.
Może kiedy odwoła zeznania obciążające Mirona, wreszcie dadzą mu spokój. Nie
przeraża go nawet wizja powrotu do więzienia.
Koziełło jest bardzo zaniepokojony obsesją Anny na temat Ludwiczka i Danki.
Paweł radzi mu bardziej zaangażować się w sprawę, aby mieć poczucie kontroli.
Ola podpytuje Adama o jego kontakty z Januszem. Chłopak obciąża winą za swoją
sytuację rodzinną matkę... i ogólnie - wszystkie kobiety.
Rafalski chce jakoś pomóc córce. Karolina twierdzi, że oprócz zaległości na
uczelni, wszystko już jest w porządku. Rafalski prosi Jacka o kilka lekcji dla
swojej córki.
Niespodziewanie na
Sadybie pojawia się Malicki. Zaniepokojony milczeniem
Elżbiety postanowił ją odwiedzić i... pożegnać się. Właśnie wyjeżdża do syna do
Poznania...
Odcinek 1222 – wtorek, 20 lutego
Jerzy nieśmiało pyta o zdrowie Malickiego. Matylda składa wizytę Elżbiecie. W
aptece Maria wspomina o swojej koleżance farmaceutce, która akurat szuka pracy.
Elżbieta zgadza się na spotkanie. Pod domem Czesię zaczepia nowy właściciel
piwnicy – Jędrzej. Wprasza się do niej na kawę, a dziewczyna chętnie opowiada mu
o swoich planach życiowych. Sylwia pozorując awarię samochodu dzwoni do domu, w
którym
mieszka Danka. Prosi o pomoc a przy okazji pyta o dorywczą pracę, np.
sprzątanie. Danka zgadza się ale warunkiem przyjęcia są dobre referencje.
Karolina zgłasza się do Jacka do biura na korepetycje z ekonomii. Bardzo trudno
zająć im się wyłącznie podręcznikami i notatkami. Krystyna rozpoczyna cykl
wykładów w Instytucie Kultury Słowian. Kilku młodych, bezczelnych mężczyzn pyta
o współpracę z agentem Deptułą i Służbą Bezpieczeństwa.
Odcinek 1223 – środa, 21 lutego
Krystyna nie może ochłonąć po wczorajszym zamieszaniu w Instytucie u profesora
Deptuły. Nie była w stanie skończyć wykładu ale z powodu kilku chuliganów nie
zamierza się poddać i na pewno nie zrezygnuje z cyklu. Na egzamin poprawkowy
zgłasza się Adam. Po jego pomyślnym zdaniu Krystyna wspomina o jego wierszach i
proponuje kontakt z wydawcą. Paweł dowiaduje się od Grażynki o sytuacji na
Sadybie. Zaraz po pracy jedzie, aby na miejscu porozmawiać z Elżbietą na temat
rozwodu z Jerzym. Zwraca uwagę na kiepski stan psychiczny siostry. Jacek po raz
kolejny spotyka się z Karoliną na korepetycjach. Nie udaje im się przeznaczyć
całego czasu na naukę. Feliks ma pomysł, jak spożytkować pieniądze ze
sprzedażyPotylic. Namawia Monikę na wizytę w kasynie...
Odcinek 1224 – czwartek, 22 lutego
Monika niespodziewanie pojawia się w restauracji. Z powodu nadzwyczaj udanego
wczorajszego wieczoru w kasynie pomyliły jej się dni tygodnia. Pod wpływem słów
Gabrieli postanawia resztę tygodnia spędzić w Liskowie. Po imprezowej nocy
również Feliks nie jest w najlepszej formie. Nie ma siły słuchać wywodów Anny i
szybko godzi się na wypisanie referencji dla Sylwii. Deptuła przeprasza Krystynę
za chuligańskie wybryki na wykładzie. Krystyna go uspokaja, zamierza dalej
prowadzić odczyty. Beata traci cierpliwość do korepetycji dla Karoliny. Jacek
przekonuje, że to ostatnie lekcje, bo egzamin już w przyszłym tygodniu. Paweł
znowu odwiedza Elżbietę na
Sadybie. Tym razem jest bardziej stanowczy i namawia
na wizytę u psychoterapeuty. Smętna Czesia wraca z nieudanej prezentacji. Żali
się Jędrzejowi, że nie sprzedała żadnego odkurzacza. Chłopak namawia ją na
wspólną kolację...
Temat: Klan - omówienie najbliższych odcinków
Odcinki 1061 oraz 1062, 1063 i 1064
Źródło:
www.tvp.pl/prasa/omowienia%20dzienne/*********
Niektóre opisy i numeracje odcinków zostały tu pomieszane. W serwisie prasowym
TVP w opisach sprzed tygodnia wypadł nagle z ramówki odcinek środowy 1061
(zastąpiła go msza popielcowa), a na czwartek nadal widniał jeszcze planowy
opis odcinka 1062. Harriet24 go nazwała błędnie 1061. Ten odcinek został
przesunięty na poniedziałek, więc brakowało właściwiego opisu 1061. Aby nikt
się nie pomylił opis 1062 powtórzyłem.
*********
Czwartek, 02.03.2006
17:35 KLAN - ODC. 1061
Monika nadal nie wie nic konkretnego o
sprzedaży Potylic. W tej chwili bardziej
martwi się brakiem kontaktu z Danielem. Jerzy prosi Antka, żeby pojechał z nim
na lotnisko po Zuzannę. Ma nadzieję, że w towarzystwie wspólnika spotkanie
będzie wyglądać bardziej oficjalnie. Niestety, samolot ma opóźnienie, Antek się
spieszy i Jerzy sam odbiera Zuzannę i zawozi ją do jej nowego
mieszkania. Iga i
Kostek odwiedzają Olę w szpitalu. Opowiadają o pomyśle zorganizowania koncertu
charytatywnego na rzecz Piotrka i jego rehabilitacji. Na zajęciach szkółki
piłkarskiej zjawia się dużo więcej chłopaków niż zwykle.
Natalia rozpoczyna pracę u Beaty. Beata znowu przychodzi do domu zbyt późno.
Jacek robi jej awanturę. Stanisława wraca do domu po mszy popielcowej. Z
przejęciem opowiada Elżbiecie, że spotkała w kościele Jerzego.
*********
Poniedziałek, 06.03.2006
17:35 KLAN - ODC. 1062
Jerzy chce poważnie porozmawiać z Elżbietą. Nie chce słyszeć o separacji. Nie
wyobraża sobie życia bez niej. Elżbieta prosi o radę Dorotę, która przebywa w
Głoskowie. Siostra radzi, by zaufała mężowi. Dorota sama wciąż boryka się z
problemami. Nie umie podjąć decyzji o zmianie zgromadzenia.
Naczelna "Brukowej" domaga się tekstu konkursowego. Agnieszka oddaje materiał o
młodych agresywnych wyrostkach.
Deptuła opowiada Krystynie o swojej wizycie w prokuraturze. Po raz kolejny
zarzeka się, że nie wziął żadnej łapówki od studenta.
Monika spotyka się z potencjalnym nabywcą Potylic. Kwota, jaką kupiec jest
skłonny zapłacić za majątek jest porażająco niska.
W aptece na
Sadybie pojawia się Zuzanna. Z uśmiechem na ustach informuje
Elżbietę, że zostały sąsiadkami.
*********
Nie ma "Klanu" we wtorek z powodu transmisji Pucharu Świata w skokach
narciarskich z Kuopio.
*********
Środa, 08.03.2006
17:35 KLAN - ODC. 1063
Elżbieta nie może darować Jerzemu, że nic nie wspomniał o przeprowadzce Zuzanny
do Polski. Matylda radzi przyjaciółce wziąć rozwód i nie tracić czasu na
separację. Elżbieta przy okazji prosi ją o zdanie w sprawie rękopisu Mariusza.
Jerzy stara się unikać Zuzanny. Antek i Renata martwią się o przyszłość firmy.
Surmaczowa uważa, że należy przenieść Błażeja do innej szkoły. Towarzystwo
młodocianych przestępców na pewno nie jest dla niego odpowiednie. Koziełło chce
znaleźć chłopakowi jakieś ciekawe zajęcie. Prosi Pawła o telefon do Michała i
jego szkółki piłkarskiej.
Maciek nie chce jechać na basen, skoro nie będzie tam Kamili. Spędza ten czas w
wannie z puszką piwa.
Ewa zaczepia Majkę w małym sklepiku. Pyta o Daniela, bo martwi się o niego.
Miron zaprasza Agnieszkę na kolację. Podczas płacenia rachunku Aga zauważa w
jego portfelu wezwanie na policję.
*********
Czwartek, 09.03.2006
17:35 KLAN - ODC. 1064
Z okazji Dnia Kobiet Jerzy zostawia w sypialni żony okolicznościowy bukiet
kwiatów. Z okazałą wiązanką przychodzi do Stanisławy Jeremiasz. Proponuje
starszej pani wyprawę na basen.
Do gabinetu Pawła zagląda skruszony ortopeda. Zdecydował się na wszycie
esperalu, żeby tylko Paweł przyjął go na etat do Elmedu.
Elżbieta pyta wydawcę, Konrada Michtę, o zdanie na temat tekstu Mariusza.
Michta jednoznacznie daje do zrozumienie, że jego wydawnictwo nie jest
zainteresowanie wydaniem tego przewodnika. Elżbieta zastanawia się, na ile na
jego opinii zaważył fakt, że autor jest taksówkarzem.
Antek radzi przyjacielowi, aby z okazji święta spróbował gdzieś zaprosić
Elżbietę. Jerzy zjawia się na
Sadybie z biletami do filharmonii. Po wielkich
oporach Elżbieta zgadza się pójść, ale najpierw chce zawieźć prezent Beacie. Na
klatce schodowej Jerzy odbiera telefon od Zuzanny.
Temat: Klan-nowe odcinki
Odc. 1209-1212
Odcinek 1209 – poniedziałek, 29 stycznia
Po bandyckich pogróżkach ludzi Mirona Micho stara się nie opuszczać
mieszkania.
Ku niezadowoleniu Kingi bliźniaki na razie są ze swoim ojcem. Micho uważa, że
dla swojego bezpieczeństwa również Kinga powinna przenieść się do rodziców.
Krystyna pokazuje Alicji wiersze Adama. Obie uważają, że chłopak ma talent
poetycki.
Sylwia namawia Mariusza, żeby zawiózł ją do knajpy, w której pracuje Kaśka.
Przypadkiem trafia tam na Feliksa, który być może przyjmie ją do pracy.
Elżbieta opiekuje się Malickim. Opuszcza jego
mieszkanie, kiedy pojawia się
nieoczekiwany gość – syn Krzysztofa.
Karolina nie potrafi wytłumaczyć ojcu, dlaczego zrezygnowała z pracy w banku.
Jacek znowu prosi o spotkanie.
Paweł ma niespodziankę dla Agnieszki. Skorzystał z okazji i zarezerwował
zwolnione właśnie miejsce na lot do Londynu... na jutro.
Odcinek 1210 – wtorek, 30 stycznia
Krystyna ma wątpliwości, czy Agnieszka powinna tak nagle wyjeżdżać. Obawia się,
jak mała Zosia zniesie trudy podróży samolotem. Stenia pomaga Agnieszce
spakować się przed wyjazdem. Trochę przeszkadza jej, że nawet przed nią, z
powodów bezpieczeństwa ukrywa się cel podróży. Surmaczowa żali się Feliksowi na
Danutę. Jak może postawić pomnik Ludwiczkowi, kiedy nie wie nawet, gdzie jest
pochowany? Sylwia wprost sugeruje, że może matka sprzedała dziecko? Karolina
próbuje Jackowi dać do zrozumienia, co do niego czuje. Jacek nie potrafi
przyjąć prawdy. Karolina nie kończy rozmowy, opuszcza kawiarnię. Elżbieta
obawia się pretensji ze strony Malickiego za konszachty z jego synem. Malicki
dziękuje, że go tutaj ściągnęła. W towarzystwie ochrony Agnieszka z córeczką
odjeżdża na lotnisko. Kobieta obserwująca dom dzwoni do Mirona...
Odcinek 1211 – środa, 31 stycznia
Agnieszka dzwoni z Londynu i na świeżo przekazuje swoje pierwszego wrażenia z
nowego miejsca pobytu. Krystynę trochę uspokaja telefon od córki, ale już
zaczyna za nią i za wnuczką tęsknić. Michał specjalnie przyjeżdża z zimowiska
do Warszawy na rozprawę w sądzie apelacyjnym. Bliźniaki zostały w Rabce pod
opieką Natalii. W sądzie Kinga prosi Michała, żeby zgodził się na odroczenie
rozprawy. Sylwia debiutuje jako kierowca Feliksa. Na szczęście udaje jej się
uniknąć stłuczki na skrzyżowaniu, kiedy wymusza pierwszeństwo przejazdu.
Surmaczowa wyżala się Krystynie, że zerwał się kontakt z Danutą. Podejrzewa, że
wyrodna matka sprzedała dziecko... ale to również znaczy, że Ludwiczek żyje.
Jerzy wreszcie zmusza się do poważnej rozmowy z żoną. Najpierw podpytuje o
zdrowie Malickiego a potem prosi Elżbietę o rozwód...
Odcinek 1212 – czwartek, 1 lutego
Elżbieta nie może dojść do siebie po wczorajszej propozycji Jerzego. Skoro żona
już o nich wie, Alina proponuje, żeby Jerzy przeprowadził się do niej. Jerzy
uważa, że to zbyt szybko... choćby ze względu na Kamilę, której jest prawnym
opiekunem i nie może jej zostawić na
Sadybie. Elżbieta idzie się wypłakać
Krzysztofowi. Przede wszystkim czuje się oszukana... Krzysztof zapewnia, że
zawsze może do niego przyjść i zostać. Surmaczowa chwali się Krystynie nowymi
ustalenia. Znalazła trop Danuty i na pewno ją odnajdzie. Monika nie chce
powiedzieć wspólniczce, jak zainwestuje pieniądze ze
sprzedaży Potylic.
Ostentacyjnie ignoruje Romana, który przyszedł po Gabrielę. Rozgorączkowana
Bożenka informuje rodzinę, że gmina sprzedała lokal, w którym był ich klub. Z
Londynu dzwoni przerażona Agnieszka. Miron widział ją na lotnisku z
dzieckiem...
Temat: Jeszcze 2 tygodnie Nowe Miasto.
Czy to byl przetarg na koncepcje oraz realizacje obiektu w rejonie dworca czy
na
sprzedaz gruntow w tym rejonie? To chyba jasne ze umowy przedwstepne z PKP
zmierzaly do pozyskania gruntow na realizacje umowy zwiazanej z rozstrzygnietym
na korzysc Tishmana przetargiem. Analogicznie ma sie sprawa ze Zlotymi Tarasami
w rejonie Dw. Cenralnego w Wawie. Tutaj na szczescie sprawy sie przedluzyly ale
nie utknely tak jak w Kowie. Ciekawe jakie Twoim zdaniem Anonimie sa roznice w
procedurze przetargowej?
Nawet jesli Tishman ma wiekszosc w spolce to w sprawach zasadniczych istnieje
mozliwosc mniejszosciowej blokady niekorzystnych rozporzadzen przez gmine w
celu ochrony jej interesu.
Wartosc gruntu jest taka jaka ktos chce za nia zaplacic. Moze teraz jest
potencjalnie wyzsza niz 4 lata temu (to akurat trzebaby sprawdzic) ale jak
wygladalby Krakow i jaka bylaby wartosc gruntow w centrum miasta gdyby 4 lat
nie zmitrezono na biurokrateske.
Ponadto z tego co wiem idea nowego miasta jako jedyna propozycja zasadzala sie
nie tylko na budowie powierzchni biurowo-handlowo-rekreacyjnej ale tez
integracji centrum komunikacyjnego kolejowo-miejskiego, co akurat sluzy nie
tylko miastu i jego obywatelom ale i klientom PKP.
Co do ew. spolki PKP i Tishmana na dworcu to statut spolki mozna ustalic na
zasadach dajacych satysfakcje PKP bez wzgledu na ilosc posiadanych glosow.
Utrzymujac zas obecnt stan rzeczy nic sie nie osiaga. Co jest korzystniejsze
posiadanie brudnego dworca i kilku budek czy nawet niechby i tylko 1% udzialow
w nowoczesnej przestrzeni dworcowo handlowo-uslugowej.
Dlaczego inni inwestorzy maja akurat dawac rekojmie wiekszego bezpieczenstwa
realizacji inwestycji niz Tishman - na tej zasadzie do kazdego mozna sie
przyczepic. Akurat Tishman przebija kazdego z nich zasobami kapitalowymi oraz
portfolio zrealizowanych projektow.
Jakosc zarzadu PKP akurat bardzo duzo wnosi do rozmowy o powodach torpedowania
przez PKP inwestycji na dworcu krakowskim. To oni oraz Pol rozgrywaja sprawe
jakos tak dziwnie ze inwestycji ma nie byc nie proponujac zadnego pozytywnego
rozwiazania. Przeciez PKP samo nic tam nie postawi a w kazdym partnerze witrzy
oszusta. O Polu i jego mozliwosciach szkoda gadac - to przyklad jak najwiekszy
nawet nieudacznik moze po linii i na bazie zostac decydentem i te swoja
niudolnosc realizowac w skali ogolnokrajowej.
Co do cen powierzchni A-klasy w Wawie to 20 USD w budynku Daewoo moze. Ale
przejdz sie np do Fokusa a zobaczysz jakie tam sa ceny. Ponadto sama wielkosc
tej powierzchni biurowej w Wawie i Kowie rozni wiecej niz dwa rzedy wielkosci.
Z osobistego doswiadczenia wiem (2 przypadki) ze akurat inwestorzy ze wzgledu
na korzystny koszt sily roboczej i dobre polaczenie ze stolica rozwazali Krakow
na swoja lokalizacje biurowa ale brak odpowiedniej infrastruktury (min.
biurowej) ich odstraszyl.
Co do multikin - ciekawe dlaczego w Wawie buduja sie dalsze? Poza tym chyba
chodzimy do kina o roznych porach i w rozne dni. Na 3 ostanie seansy na ktorych
bylem - stalem po biliet w Silver Screenie, w Mokotowie oraz na
Sadybie prawie
15 min.
Zgadzam sie ze Wawa nie trzyma zadnych firm na sile ale jest ich tu juz tyle ze
spokojnie moze 'odpuscic' kilka np. Krakowowi min. po to zeby Polska rozwijala
sie troche rownomierniej. Sek w tym ze jak powstaje inicjatywa ktora ma dac
firma dogodnosc godziwej lokalizacji biznesowej w Krakowie z mozliwoscia
szybkiego polaczenia ze stolica to ja torpeduje spolka Pol + PKP. Jesli firma
nie musi dzialac w Wawie, potrzebuje wyksztalconej kadry (taniej niz w Wawie) i
moze wynajac dobry biurowiec (taniej niz w Wawie) to moze to np. zrobic w
Krakowie. Wcale nie jestem zwolennikiem koncentracji biznesowo-biurowo-
administracyjnej w jednym miejscu bo konczy sie to - jak we Francji -
przypadkiem Paryza czy Londynu (w obydwu miastach
mieszkalem a nie bylem tylko
turysta), ktore dusza sie pod wlasnym ciezarem. Wolalbym zeby Polska i Wawa dla
wlasnego dobra uniknela tego losu. Miedzy bajki wsadzam roznice miedzy jakoscia
pracy urzedow Warszawy i Krakowa - w obydwu jest podobnie beznadziejnie - bo
beznadziejna jest jakosc calej polskiej administracji.
Temat: KLAN 2009/2010 streszczenia
Odc. 1801 - 1804
Odc. 1801
Paweł i Krystyna wspominają święta i duże wydatki jakie przeznaczyli na jedzenie i nową wodę w akwarium dla rybek.
Rysiek postanawia w końcu kupić laptopa. Grażynka za to nadal martwi się skąd wziąść pieniądze na zakup
mieszkania.
Ciocia Stasia nie wspomina mile świąt - dwa zakalce i stłuczony dzbanek z czajem.
Deptuła postanawia w tajemnicy przed Mariolą zanieść do wytwórni płytowej "Hit happens" demo pieśni skomponowanej przez Kajetana do jego tekstu.
Kinga przynosi Antkowi i Władkowi prezent od jej rodziców - najnowszy odtwarzacz mp3 na kasety magnetofonowe. Najbardziej z prezentu cieszy się jednak... Michał.
Rysiek z pomocą Mariusza wybiera się po nowy laptop. Po zakupie zamiera - w nowym sprzęcie nie ma Internetu.
Odc. 1802
Grażynka robi mężowi awanturę, ze znowu się dał zrobić w konia. Rysiek puszcza focha.
Kinga wyznaje rodzicom, że Oskar to miłośc od pierwszego włożenia. Wreszcie może być z kimś kto ma forsy jak lodu. Jerzemu się wydaje że skądś zna narzeczoną brata, ale nie może sobie przypomnieć skąd.
Czesia z Darkiem decydują się jechać obejrzeć dom na
sprzedaż pod Warszawą. Oboje są zachwyceni, mimo że dom jest bez dachu i okien.
Mariusz przychodzi Rysiowi z pomocą. Nagrał mu na dyskietkę najciekawsze strony internetowe. Lubicz nie kryje wzruszenia.
Odc. 1803
Rysiek nie pozwala dotykać żonie komputera, by czegoś nie popsuła. Zakłada komunikator "pierdu pierdu" i rusza na podbój Internetu. Czesia prosi by Rysiek zbudował jej nowy dach w ich nowym domu. Ten jednak odmawia, zasłaniając się napiętym grafikiem, który przestał mieścić się w Exelu.
Deptuła dostaje odpowiedź z wytwórni z propozycją nagrania płyty chodnikowej.
Jerzy ma pretensje do Michała ze nie spłukuje wody w toalecie. Dochodzi do awantury, w której Jerzy nie wacha się użyć siekiery...
Czesia jedzie do wuja Stefana, uzgodnić sprawy z Anulką. Niestety zastaje tylko kartkę z informacją, że cała rodzina Lubiczów jest mu dłużna za wszystkie porady prawne ponad 50 tysięcy złotych.
odc. 1804
Elżbieta zamierza schowac Jerzemu siekierę i wysyła go do kąta za napaść na syna. Gdyby się zjawiła chwilę później polałaby się krew. Paweł i Krystyna snują plany na sylwestra. Tymczasem Stenia od nowego roku żąda 15% podwyżki i nowego roweru. Paweł nie zgadza się na ten szantaż. Sięga po koniaczek i upija się nim z Krystyną.
Darek kupuje roczny karnet na siłownię. Czesia ma pretensje że wydaje pieniądze na głupoty.
Bożenka przynosi do domu świnkę morską od kolezanki. Grazynka z Rysiem każą ją córce natychmiast wynieść by nie zachorowac na świńską grypę.
Krystyna propunuje zatrudnić Ciocię Stasię na czwarty etat do pomocy w domu. Jeremiasz się sprzeciwia, gdyż w ogóle nie widuje swojej żony w domu i sam chodzi głodny.
Tymczasem z lodówki Grażynki wyskakuje Krzysztof Ibisz i zaprasza na sylwestra z Polsatem.
Ola i Agnieszka obliczają na kalkulatorze liczbę swoich byłych narzeczonych i dochodzą do wniosku że jedynego sylwestra jakiego znają to Sylvester Stallone.
Monikę i Feliksa budzi w nocy hałas. Okazuje się że przespali nowy rok. Gdy na świecie wybija północ, na
Sadybie niespodziewanie wybija szambo...
Temat: [GW]Kolonizatorzy przedmieść
[GW]Kolonizatorzy przedmieść
fragmenty artykułu na temat Piaseczna:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3046158.html?as=1&ias=3Kolonizatorzy przedmieść
Marcin Zieliński 02-12-2005 , ostatnia aktualizacja 02-12-2005 22:28
(...)
Dwa razy taniej niż w mieście
Co dziesiąte nowo wybudowane
mieszkanie w aglomeracji warszawskiej znajduje
się poza stolicą - wynika z badań przeprowadzonych przez internetowy serwis
mieszkaniowy www.tabelaofert.pl.
Według REAS Konsulting, firmy zajmującej się analizowaniem rynku
mieszkaniowego, najlepiej, jeśli chodzi o budowanie
mieszkań w podwarszawskich
gminach, było w 2001 roku, gdy do użytku oddano 2745
mieszkań. Rok później
nastąpił kryzys spowodowany złą koniunkturą gospodarczą w kraju, wtedy
wybudowano zaledwie 991 lokali. Od tego czasu następuje powolny wzrost. Dwa
lata temu pod Warszawą zbudowano 1261
mieszkań, rok temu 1751, a w tym już
2026. planują wybudować w sumie 2013 nowych
mieszkań. Z tego w Piasecznie ma
ich powstać 1000, w Ząbkach 718, w Markach 515, w Pruszkowie 167, a w Otwocku 112.
- Naszymi klientami są ludzie młodzi, po studiach, którzy planują założyć
rodzinę, nie chcą wynajmować
mieszkania i nie stać ich na kupno drogiego
lokalu w stolicy - mówi
Łukasz Adamczyk z firmy Fort Development sprzedającej
mieszkania w
Józefosławiu w gminie Piaseczno. - To właśnie z myślą o takich ludziach
budujemy nasze domy, w których oferujemy
mieszkania od 40 do 120 metrów.
Zdaniem Adamczyka najczęstszym powodem zakupu
mieszkania w podwarszawskiej
gminie jest cena. Dla przykładu: za 48-metrowy lokal w Pruszkowie trzeba
zapłacić 140 tys. zł, podczas gdy na Ursynowie
mieszkanie o dziesięć metrów
mniejsze kosztuje nawet dwa razy drożej.
- Amatorzy podwarszawskich
mieszkań świetnie znają rynek nieruchomości,
wiedzą, czego mogą oczekiwać i za ile - uważa Adamczyk.
(...)
Piaseczno zabiega, Otwock wręcz przeciwnie
Andrzej Swat, wiceburmistrz Piaseczna, uważa, że budowlany boom gmina
zawdzięcza przyjętemu kilka lat temu planowi zagospodarowania przestrzennego.
- Na tym, że tyle się u nas buduje, zyskują wszyscy. Rolnicy sprzedają
deweloperom swoją ziemię z dużym zyskiem, ludzie mają domy, a do gminnej kasy
wpływa coraz więcej pieniędzy z podatków - mówi wiceburmistrz i bardzo się
cieszy z każdego nowego
mieszkańca gminy.
I ciągle myśli, jak przyciągnąć kolejnych.
- To właśnie z myślą o nich budujemy kolejną szkołę, dodatkowe drogi i
prowadzimy negocjacje z PKP, by uruchomić szybką kolej podmiejską - mówi.
Gmina Otwock ma zupełnie inną politykę.
- My nie chcemy stać się sypialnią Warszawy jak Piaseczno czy Ząbki. Nam
zależy na tym, by
mieszkańcy stolicy przyjeżdżali do nas w weekendy wypocząć.
Mamy dużo lasów, zabytkowych kamienic i leczniczy mikroklimat. W tym
upatrujemy naszą szansę. Jeśli ktoś zechce u nas zamieszkać, to zapraszamy,
ale zabiegać o to nie będziemy - mówi Robert Flaziński, naczelnik wydziału
promocji, rozwoju i działalności gospodarczej w Otwocku.
Polityka magistratu złości otwockich deweloperów.
- Mamy najtańsze
mieszkania w okolicy. Metr kosztuje u nas nawet o 600 zł
mniej niż w Piasecznie, a jak jedziemy na targi
mieszkaniowe i proponujemy
mieszkanie w Otwocku, to klienci jęczą, że to strasznie daleko. A przecież z
Otwocka do centrum Warszawy jest bliżej niż z Piaseczna. Tylko że Piaseczno
się promuje, a Otwock nie - denerwuje się pracownica przedsiębiorstwa
budowlanego Stocki.
Ciężko, ale jednak u siebie
Marcin Burdzanowski na 170 cm wzrostu i ślady białej farby na włosach. Przed
chwilą skończył malować kuchnię. Do swojego nowego
mieszkania w Józefosławiu
wprowadził się tydzień temu. Jestem jedną z pierwszych osób, która go odwiedziła.
Mieszkanie mieści się na parterze jednopiętrowej kamienicy, dwa pokoje,
kuchnia i łazienka, całość 45 m kw.
W środku panuje bałagan, w jednym pokoju stoją łóżka w drugim kartony z
ubraniami i zabawkami. Monika, żona Marcina, z najmłodszą czteromiesięczną
córeczką śpi w pokoju sypialnym, dwie starsze córki (pięć i cztery lata) bawią
się wśród sterty pudeł.
- Dopiero się urządzamy, ale do świąt wszystko powinno być gotowe - mówi Marcin.
Burdzanowscy przez ostatnie lata wynajmowali
mieszkania na Woli,
Sadybie i w
Wawrze. Odkąd sześć lat temu wzięli ślub, to będą ich pierwsze święta we
własnym domu.
- Zawsze marzyłem o tym, że będę miał
mieszkanie. Chciałem kupić cokolwiek,
byle tanio. Co tydzień czytałem gazetę z ogłoszeniami i szukałem jakieś okazji
w Warszawie. Najtańsze
mieszkania zdarzają się na Tarchominie, ale i tak ich
cena, grubo ponad 3 tys. za metr, jest dla mnie za wysoka. Ja pracuję w
oczyszczalni ścieków, zarabiam 2500 zł miesięcznie, żaden bank nie chciał mi
udzielić kredytu mieszkaniowego. Myślałem, że nigdy nie będę miał własnych
czterech kątów - opowiada Marcin.
Trzy lata temu zdarzył się cud.
Burdzanowski przeczytał w "Gazecie Wyborczej" o międzynarodowej organizacji
Habitat for Humanity zajmującej się budowaniem domów dla rodzin, których nie
stać na zakup
mieszkania po cenach rynkowych.
- Szukali wielodzietnych rodzin ze stałym dochodem, które nie miały własnego
domu. Zgłosiliśmy się. Trzeba był wpłacić 10 tys. zł i zobowiązać się do
spłacenia pozostałych 90 tysięcy w przeciągu 20 lat - mówi Marcin i odchyla
się na krześle.
- Ale z drugiej strony nie jest tak różowo. Do najbliższego przystanku
autobusowego jest ponad kilometr. Jak mam na szóstą rano do pracy, to wstaje o
czwartej. Jem śniadanie i o 4.30 wychodzę na przystanek. Czekam na autobus 709
lub 729. Dojeżdżam do metra Wilanowska, przesiadam się w 710 lub 139 i jadę do
Wilanowa. Potem 163 i wysiadam przed oczyszczalnią ścieków - mówi.
Przez dojazdy Marcin traci dziennie ponad cztery godziny.
- To mnie denerwuje, bo ten czas wolałbym spędzić z rodziną. Gdy wracam do
domu, jestem zmęczony podróżą, a muszę jeszcze wykończyć
mieszkanie.
Dziewczynki narzekają, że nie poświęcam im tyle czasu co kiedyś - opowiada.
Po przeprowadzce żona musiała zrezygnować z pracy. Dorabiała jako pomoc domowa
u rodziny
mieszkającej w Wawrze. Teraz
mieszkają za daleko, by mogła tam
dojeżdżać z najmłodszą córką.
- Marcin, czy jesteś pewny, że warto się było przeprowadzać? - pytam.
- Oczywiście, bo wreszcie
mieszkam na swoim - Marcin nie ma wątpliwości. -
Poza tym mam nadzieję, że szybko spłacę
mieszkanie, a potem je
sprzedam i
kupię coś innego. Coś w mieście.
Temat: Mieszkania tanieją w całej Warszawie
Mieszkania tanieją w całej Warszawie
Mieszkania tanieją w całej Warszawie
Część deweloperów zdecydowała się na śmiałe obniżki sięgające w niektórych
przypadkach 1 tys. zł na metrze.
Jeszcze niedawno firmy deweloperskie zgodnym chórem twierdziły, że cen nie
opuszczą, bo drożeją grunty i roboty budowlane. Nie przeszkadzało to jednak
wielu spółkom oferować promocji czy rabatów. Nadeszła wiosna, a klienci wciąż
nie szturmują biur
sprzedaży. Skoro wiec promocje zawiodły, nadszedł czas
obniżek cen.
Próby sił między deweloperami a kupującymi ciąg dalszy. Zmagania trwają już
niemal rok, a stroną, która zdobywa coraz więcej przywilejów, są klienci. Od
połowy ubiegłego roku, kiedy znikł szaleńczy popyt na
mieszkania, deweloperzy
zaczęli bardziej zabiegać o kupujących. W ofertach zaczęły się pojawiać pierwsze
promocje typu: garaż, balkon czy komórka lokatorska w cenie
mieszkania. Na
początku firmy, jakby nieśmiało, sondowały w ten sposób rynek. Jesienią
ubiegłego roku w biurach
sprzedaży panowała przejmująca pustka, niemal każdy
deweloper próbował zwrócić uwagę na swoje inwestycje. Promocji przybywało w
lawinowym tempie. Pojawiły się preferencyjne systemy płatności, pakiety
wykończeń czy opłacanie za klienta podatku VAT. Promocyjny szał osiągnął apogeum
przed świętami Bożego Narodzenia. Pojawiło się też zjawisko negocjacji cen z
deweloperem. W ten sposób można było utargować kilka procent.
Ciężki początek
W nowy rok deweloperzy weszli z dużo gorszymi nastrojami niż przed rokiem, ale z
nadzieją, że wiosna odmieni niekorzystną tendencję. Firmy zwarły szeregi, a
media zostały zalane analizami i raportami, w których wciąż przewijała się teza,
że taniej być nie może, ponieważ wszystko drożeją a czekający na obniżki mogą
się przeliczyć. W międzyczasie rosły stopy procentowe, liczba
mieszkańtrafiających na rynek i bieżące koszty życia przeciętnego Kowalskiego. Malała
jednocześnie zdolność kredytowa potencjalnych klientów, którzy pilnie śledzili
pojawiające się w mediach raporty o przedłużającej się na rynku nieruchomości
stabilizacji. Deweloperzy tymczasem nęcili coraz wymyślniejszymi promocjami.
Kupując lokal, można było liczyć na wycieczkę na Karaiby czy nawet na nowy
samochód.
Wymyślne sztuczki speców od reklamy nie przyniosły jednak pożądanych rezultatów.
W końcu szeregi deweloperów, którzy bronili wysokich cen niemal jak
niepodległości, zaczęły się przerzedzać. Na warszawskim rynku mieszkaniowym
stała się rzecz niespotykana od kilku lat. Część firm zdecydowała się otwarcie
obniżyć ceny. Nie mówimy tu o tym, co można osobiście wynegocjować w biurach
sprzedaży, czy o promocjach. Ceny ofertowe zamieszczone przez deweloperów w
serwisie Tabelaofert.pl, w przypadku części z warszawskich osiedli spadły nawet
o kilkanaście procent.
Kto zdecydował się na obniżki
Listę deweloperów, którzy zdecydowali się na obniżki, otwiera Marvipol. Ta firma
jako jedna z pierwszych podjęła decyzję o promowaniu swoich osiedli przez
dodawanie do
mieszkania garażu gratis. Teraz jest też w czołówce deweloperów,
którzy najszybciej zareagowali na zmianę sytuacji na rynku. W listopadzie 2007
r. za metr na osiedlu Melody Park budowanym na granicy Mokotowa i Ursynowa
deweloper żądał od 8,5 do 12,8 tys. złotych. Ci, którzy poczekali do kwietnia,
mogą liczyć na ceny rzędu od 6,9 do 10,7 tys. złotych i dodatkowo darmowy garaż.
Deweloper opuścił też stawki na Osiedlu Platany w Ursusie. Jesienią metr
kosztował od 5,9 do niemal 8 tys. złotych. Teraz, aby tam zamieszkać, zapłacić
trzeba od 4,9 do 6,6 tys. złotych i też można Uczyć na garaż wliczony w cenę.
Taniej zapłacimy także w inwestycji Apartamenty przy Kępie Potockiej. W
październiku 2007 r. deweloper chciał za metr ponad 12 tys. złotych. W marcu
2008 r. cena minimalna spadła do 11,2 tys. zł. Ta kosmetyczna, wydawałoby się,
zmiana spowodowała jednak, że za lokal zapłacimy o kilkaset tysięcy złotych
mniej. Od 100 do ponad 200 tysięcy złotych zaoszczędzimy, kupując apartament na
Sadybie przy ul. Cypriana Godebskiego, gdzie ceny spadły zaledwie od 500 do 1
tys. złotych w ciągu dwóch miesięcy. Przeceny zawędrowały też na Bemowo. Za metr
mieszkania w Domu na Górce przy Dywizjonu 303 w grudniu zapłacilibyśmy od 7,9
tys. złotych. Jeżeli wybierzemy się na zakupy teraz, za metr zapłacimy nawet 1
tys. złotych mniej.
Taniej jest też na Pradze-Południe. W inwestycji Boremlowska HM Inwest za
mieszkanie zapłacimy o blisko 20 tys. mniej niż w grudniu. Z kolei nawet o 50
tys. mniej za lokal zapłacić trzeba na Osiedlu Lubomira budowanym przez tego
samego dewelopera. O prawie 500 złotych w ciągu kwartału spadła minimalna cena
metra na osiedlu Lewandów Leśny budowanym przez firmę Agroman na Białołęce. W
tej samej dzielnicy bloki stawia też Magnus Group. Do końca kwietnia na osiedlu
Cztery Pory Roku metr lokalu kupić można nawet o 700 złotych taniej niż jeszcze
w styczniu. Od stycznia potaniały też
mieszkania (ok. 500 zł na metrze) na
oddanym do użytku osiedlu przy Bobrowieckiej zbudowanym przez Eco Classic.
To nie koniec
Wymienione obniżki nie zakończą raczej próby sił miedzy klientami a
dewelopera-mi. Odkąd popyt wyraźnie osłabł, firmy budowlane są stroną, która
ustępuje. Podobnie jak w przypadku promocji, które dopiero z czasem przybrały na
sile, można się spodziewać, że za deweloperami, którzy jako pierwsi się złamali
i obniżyli ceny, przyjdzie czas na kolejnych.
KOMENTARZ
MACIEJ DYMKOWSKI doradca zarządu ds. nieruchomości redNet Consulting
Widać wyraźnie, że ceny
mieszkań idą w dół.
Ceny wielu ofert dostępnych na warszawskim rynku mieszkaniowym zostały przez
deweloperów obniżone. Upusty miały dwie główne przyczyny. Pierwsza - deweloper
decyduje się na taki krok, bo chce jak najszybciej sprzedać ostatnie dostępne w
danym projekcie lokale i skoncentrować swoje wysiłki na innych inwestycjach.
Druga przyczyna to efekt przeszacowania ceny nieruchomości.
W części projektów z segmentu średniego i podwyższonego mieliśmy do czynienia z
podyktowaniem zbyt wysokich cen. Były one bowiem często ustalane jeszcze w
okresie gwałtownych wzrostów i gorączki na stołecznym rynku, a wiec w zupełnie
odmiennych warunkach niż te, z którymi mamy do czynienia obecnie. Deweloperzy
często urealniają ceny ofert, proponując lokale w swoich projektach po cenach
bardziej akceptowalnych dla potencjalnych kupców. Niektóre firmy deweloperskie
nie robią tego jednak aż tak otwarcia Na zakończonych niedawno w Warszawie
Targach
Mieszkaniowych Tabelaofert.pl doskonale widoczne były upusty pośrednie w
postaci np. garażu w cenie
mieszkania czy nawet nowego samochodu w prezencie dla
klientów.
2008-04-22
Tomasz Szpyt
Temat: Przestałem wierzyć, że stać mnie na większe mie...
Za ile na GÓRNYM Mokotowie?
Zadano w tej dyskusji pytanie jaka będzie cena mnieszkań na Mokotowie. Też nie
mam szklanej kuli, ale pomyślmy:
Scenariusz 1 - Kryzys pełną gębą
To już przerabialiśmy w 2001 roku. Przypomnijmy: brak wzrostu gospodarczego,
deformy AWS mało nie zbankrutowały państwa, bezrobocie ponad 20%, średnia płaca
ok . 1800 zł, w Rosji rządzi nieporadny Jelcyn i nikt nie chce inwestować w
Polsce bo się zarazi, na Zachodzie kryzys inwestycyjny po bańce internetowej
więc nie ma wolnego kapitału.
W 2001 nie było kredytów
mieszkaniowych (tzn były ale po 20% więc nikt tego nie
brał).
Trochę od tego czasu sie zmieniło - wyjachało 2 mln osób, wstapiliśmy do Unii
(ryzyko polityczne mniejsze), przestaliśmy być krajem 3-ciego świata, niby
kryzys na Zachodzie głębszy, ale za to więcej wolnych pieniędzy na świecie.
Zakładając, że scenariusz się powtarza - oczekiwany dołek kryzysu w Polsce 2010.
Cena w 2001 r ok 4tys/m, czyli w przełożeniu na dzisiejszą płacę ok 6-6,5tys/m.
Transakcje tylko za gotówę. [czyli spadek cen od szczytu w 2007 ok. 45-50%]
Powrót do normalności - ok 2012, chyba, że wtedy uderzy spleen po Euro2012.
Scenariusz 2 - Gwałtowne Wahania
Obecny kryzys stosunkowo krótkotrwały, ale z momentami prawdziwych problemów.
Oczekiwany dołek w Polsce - max połowa 2009. Prawdopodobnie spowodowany jakąś
głuptą polityczną, lub załamaniem u sąsiadów.
Ceny spadaja do ok. 7 tys/m [30-35% taniej niż w szczycie] ale bardzo trudno
zawrzeć transkację, niewiele osób gotowych do
sprzedaży poza sytuacjami
wymuszonymi kredytem. Należy mieć z 50% gotówki by rozmawiać z bankiem.
Odwrócenie trendu koniec 2009-2010 i powrót do poziomu ok. 8tys/m a potem
wzrost, być może przejściowo dość gwałtowny nawet do 9-10 tys.
Scenariusz 3 - Stagnacja
W sumie najbardziej prawdopobny. Rozwój kryzysu na stosunkowo niewielką skalę,
spadek wzrostu PKB do 3% (co i tak jest wynikiem-marzenie dla zachodniej
Europy), zahamowanie wzrostu płac, ale też bez znacznego bezrobocia.
Stagnacja na rynku nieruchomości, mało transakcji (naprawdę
mieszkanie to nie
świnia, jak się go nie sprzeda to nie zdechnie). Lekki spadek cen - poziom
obecnych 8 tys/m lub trochę mniej albo i nie [spadek 20-25% od szczytu]. Kto ma
kasę w ręku może trafi okazję taniej, ale już raczej nie przy kredycie.
To może potrwać kilka lat z przejściowymi wahaniami.
Który scenariusz się zrealizuje - kto wie? Mając kasę lepiej poczekać z parę
miesięcy, ale na cuda bym nie liczył.
Należy uwzględnić dodatkowe czynniki:
Warszawa będzie rosła - w chwili obecnej ma 3mln
mieszkańców, jeśli przyłożymy
zachodnią skalę koncetracji biznesu to za 10-15 lat powinna wzrosnąć do 6mln.
Mieszkanie się nie psują, naprawdę nic nie szkodzi jak postoi z kilka lat.
Wielu tych co kupowali jako inwestycję niby tracą ale nie mają żadnej motywacji
by tę stratę realizować - stać ich na spłatę kredytu bo te kilka tys miesięcznie
to żaden problem.
Większe spadki następować będą w dziwolągowatych warszawskich lokalizacjach,
które w ostatnim roku zostały wywindowane jako 'premium' zupełnie bez podstaw,
infrastruktury, dojazdu - różne Wilanowy, Konstanciny, Białołęki - tu należy
oczekiwać 40% spadku od szczytu.
Nastąpi większa niż obecnie polaryzacja lokalizacji, w samej Warszawie (nie
mówię tu o Markach, Ząbkach, Włochach, Piasecznie itp) może sięgnąć 100%.
Domy, szczególnie w tzw.okolicach Warszawy są potwornie przewartościowane.
Rządać ponad milion za segment w Wawrze czy Ząbkach???
Mieszkanie 3 pok za dom
to normalna proporcja w wielkich miastach (stosunek ceny metra 1:2, 1:3).
Spadać będą mocniej nieruchomości w niektórych miastach jak Poznań, Gdańsk i
szeregu mniejszych miast. Z różnych Zielonych Gór, Lublinów, Rzeszowów ludzie
uciekają i będą uciekać. Ich wzrost był owczym pędem za Warszawą (bardzo podobne
zjawisko było w Anglii) nieuzasadnionym siłą nabywczą. Nie znam się na
Wrocławiu, ale i tu dobra lokalizacja (jak Mokotów w Wwie) nie powinna
prześcignąć 6tys/m [30% discount do Warszawy]. Kraków też poleci poza ścisłym
centrum. Łódź powinna być jak obrzeża Warszawy lub trochę lepiej.
Nie liczyłbym na
sprzedaże z licytacji, które są powszechne w Stanach i na
Zachodzie. U nas ceny w licytacjach, są zawsze 2-3 lata do tyłu do rynku. Tak
było na wzroście i tak będzie teraz. Bakructw nie będzie tak dużo, a wyceny w
2009 będą w cenach 2007 i 2008 - zawyżone. A dodatkowo banki u nas nie
finansują takich zakupów. Zresztą to rozrywka dla niewielu. Sam się w to
bawiłem. Więc nie będzie poważnej konkurencji dla rynku ze strony licytacji
komorniczych. A bakructwo dewelopera na niewiele się zdaje - kupisz
mieszkaniew niepostawionym budynku, którego wykonawca zbankrutował? Ja nie. A na budynek
mnie nie stać ;-)
Jeśli ktoś ma brać moje rozważania serio to pamiętajcie mówię o Górnym Mokotowie
- nie
Sadybie, Stegnach, kierunku na Piaseczno, okolicach Bartyckiej, nawet
Ursynowie. Za linią Wołoskiej, Wałbrzyskiej i Czerniakowskiej należy oczekiwać
20% discountu.
Długofalowo - odpowiedź padła - będą kosztować tyle ile ludzie zapłacą. I tu
nie będą kupować nowowchodzący na rynek z miniaturową pensją...
Długa i niepełna odpowiedź na nieproste pytanie. 8-)
Strona
1 z
2 • Wyszukano 35 wyników •
1,
2