Patrzysz na wiadomości znalezione dla hasła: sprzedaż mieszkań Jasło





Temat: Czytnik płyt DvD
fat jest o nie wiele wieksza a zarazem wytrzymalsza chociaz jak tam chcesz mi sie od dawna podobal grubasek ale teraz chce kupic psp dziewczynie i musze z czegos zrezygnowac i padlo na ps2 bo xboxa to mi bedzie bardziej szkoda chyba ze sprzedam tel n73 i kupie jakis tanszy
gdyby to wal bo ja mieszkam nie daleko krosna wiec mozna zawsze na miejscu pogadac jesli wiesz gdzie jest jaslo to ja mieszkam 20km od niego
Pozdro!!!



Temat: szukam dobrego, taniego notariusza

macie namiary na dobrego, dokładnego, rzeczowego notariusza do spisania umowy kupna-sprzedaży mieszkania, jak i pomoże przy załatwianiu wszelkich papierkowych spraw.
może kogoś polecacie?
albo macie doświadczenia z kimś?, podzielcie się.

jest dobry i tani koło baru mlecznego w jaśle na przeciwko policji





Temat: Zasady wpuszczania na mecze Korony

Witam,
chciałbym dowiedzieć się, czy ktoś z kibiców Korony znalazł się w podobnej do mojej sytuacji. Mam tego pecha,że mieszkam na terenie województwa śląskiego i w związku z tym odmówiono mi prawa wstępu na mecz z Ruchem Chorzów 8.03.2008 - nie pomogła interwencja w sekretariacie i szalik Korony - nic nie uzyskałem; nie wpuszczono też 2 innych osób mniej zainteresowanych rozstrzygnięciem w tym meczu, na pewno nie stwarzających zagrożenia. Nie lepiej było przed meczem z Widzewem 14.03.2009, gdzie też był zakaz dla kibiców z woj. śląskiego. Wszedłem na stadion, bo ochrona wyraziła zgodę, a z odpowiednim wyprzedzeniem napisałem maila do klubu z pytaniem o ewentualne ograniczenia - oczywiście odpowiedzi nie było, a informacja o zakazie na stronie klubu mogła pojawić się najwyżej dzień wcześniej. Nie mam i nie będę miał Karty Kibica, której posiadanie jest warunkiem możliwości wypowiadania się na stronie klubu, co uważam za skandal! Proszę o kontakt kibiców Korony mieszkających daleko od Kielc.
Reasumując: wspaniałe miasto i okolice, świetni kibice, piękny stadion, ale ludzie - przynajmniej niektórzy - pracujący w klubie, wystawiają Koronie FATALNE świadectwo - albo ignorując totalnie wszelkie próby kontaktu, albo udzielając sprzecznych informacji, albo zastanawiając się podejrzanie długo nad odpowiedziami na proste, jak mi się wydawało, pytania. Nawet to, co można znaleźć na stronie klubu, fatalnie świadczy o osobach odpowiedzialnych np. za sprzedaż internetową (17.12.2008 - ma być uruchomiona w "jak najkrótszym czasie" - i CIĄGLE NIC!- nawet Czarni Jasło mają lepiej!). Bywam w Kielcach i na meczach o wiele rzadziej niż bym chciał, ale do dziś nie mogę pojąć, jak klub tej klasy mógł przez całą (?) jesień 2008 nie mieć na stadionie czynnego sklepu z pamiątkami?
Pozdrawiam wszystkich kibiców Korony


Heheh przecież takie mają procedury. Jak by Ci go sprzedali to oni by przez to mieli problemy. Tak jak byś pracował na kasie w tesco a 13latek by przyszedł z wódka i Cie przekonywał ze ma 18 lat :] i tak i tak jego prośby nic by nie dały bo bys byl przekonany ze mu tego nie sprzedasz. Taka sama sytuacja.



Temat: Zasady wpuszczania na mecze Korony
Witam,
chciałbym dowiedzieć się, czy ktoś z kibiców Korony znalazł się w podobnej do mojej sytuacji. Mam tego pecha,że mieszkam na terenie województwa śląskiego i w związku z tym odmówiono mi prawa wstępu na mecz z Ruchem Chorzów 8.03.2008 - nie pomogła interwencja w sekretariacie i szalik Korony - nic nie uzyskałem; nie wpuszczono też 2 innych osób mniej zainteresowanych rozstrzygnięciem w tym meczu, na pewno nie stwarzających zagrożenia. Nie lepiej było przed meczem z Widzewem 14.03.2009, gdzie też był zakaz dla kibiców z woj. śląskiego. Wszedłem na stadion, bo ochrona wyraziła zgodę, a z odpowiednim wyprzedzeniem napisałem maila do klubu z pytaniem o ewentualne ograniczenia - oczywiście odpowiedzi nie było, a informacja o zakazie na stronie klubu mogła pojawić się najwyżej dzień wcześniej. Nie mam i nie będę miał Karty Kibica, której posiadanie jest warunkiem możliwości wypowiadania się na stronie klubu, co uważam za skandal! Proszę o kontakt kibiców Korony mieszkających daleko od Kielc.
Reasumując: wspaniałe miasto i okolice, świetni kibice, piękny stadion, ale ludzie - przynajmniej niektórzy - pracujący w klubie, wystawiają Koronie FATALNE świadectwo - albo ignorując totalnie wszelkie próby kontaktu, albo udzielając sprzecznych informacji, albo zastanawiając się podejrzanie długo nad odpowiedziami na proste, jak mi się wydawało, pytania. Nawet to, co można znaleźć na stronie klubu, fatalnie świadczy o osobach odpowiedzialnych np. za sprzedaż internetową (17.12.2008 - ma być uruchomiona w "jak najkrótszym czasie" - i CIĄGLE NIC!- nawet Czarni Jasło mają lepiej!). Bywam w Kielcach i na meczach o wiele rzadziej niż bym chciał, ale do dziś nie mogę pojąć, jak klub tej klasy mógł przez całą (?) jesień 2008 nie mieć na stadionie czynnego sklepu z pamiątkami?
Pozdrawiam wszystkich kibiców Korony



Temat: To ile już zarobiliśmy na swoim mieszkaniu?
http://gospodarka.gazeta....09,3478061.html

TEKST:

W największych miastach w Polsce w szaleńczym tempie rosną nie tylko ceny nowych mieszkań, ale także używanych

- Państwo na oglądanie mieszkania? Zapraszam - właściciel lokalu gościnnie otwiera drzwi. Po krótkiej wycieczce wchodzi z klientami do pokoju, w którym siedzą już trzy inne pary. One także są zainteresowane kupnem mieszkania. - Słucham: ile państwo proponujecie? A państwo? - pyta gospodarz. Takie sytuacje coraz częściej zdarzają się osobom, które próbują w Warszawie kupić mieszkanie na rynku wtórnym. Trzeba się też liczyć z tym, że właściciel mieszkania przy podpisywaniu umowy przedwstępnej bez uprzedzenia podniesie uzgodnioną wcześniej cenę. Dlatego kupujący w obawie, że ceny wzrosną jeszcze bardziej, bardzo szybko podejmują decyzje. - Używając giełdowego żargonu, można powiedzieć, że na rynku nieruchomości na dobre rozgościł się byk - komentuje Marta Kosińska z bezpłatnego serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach www.szybko.pl.

Mieszkania sprzedają się jak świeże bułeczki m.in. w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, a nawet w Rzeszowie i Białymstoku. Niestety, podobnie jak na rynku pierwotnym podaż mieszkań jest mniejsza niż popyt na nie. Efekt? Wzrost cen!

- Ceny rosną nieustannie od jesieni ubiegłego roku, co związane jest ze wzrostem cen nowo budowanych mieszkań i wydłużonym czasem oczekiwania na nie - mówi Mariusz Chołuj z agencji Bracia Strzelczyk.

Według firmy redNet Property Group (właściciela serwisu Tabelaofert.pl) przeciętny czas oczekiwania na mieszkanie w stolicy, od podpisania umowy z firmą deweloperską do odebrania od niej kluczy, wydłużył się w ciągu ostatnich dwóch lat ze 197 do 367 dni. Wiele osób nie chce czekać tak długo.

Chołuj ocenia, że najszybciej drożeją mieszkania w kamienicach i na nowych osiedlach. - Generalnie w stolicy brakuje ofert poniżej 6 tys. zł za m kw. - dodaje ten pośrednik.

- Zwyżki są zaskakujące nawet dla analityków rynku i agentów nieruchomości z długoletnim stażem. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że ceny rosły z tygodnia na tydzień - mówi Marta Kosińska. Jeszcze szybciej niż w Warszawie rosną ceny używanych mieszkań w Krakowie i Wrocławiu. W tym pierwszym mieście tylko od marca do lipca podrożały one o niemal jedną czwartą, co oznaczało bezwzględny wzrost o 1520 zł i przekroczenie progu 6 tys. zł za m kw.! - Średnie ceny w Krakowie zrównały się, a nawet nieznacznie przekroczyły poziom cen w Warszawie. Natomiast Wrocław znajduje się obecnie na trzecim miejscu najdroższych polskich miast - opowiada Kosińska.

Tadeusza Blicherta z wrocławskiego biura Braci Strzelczyk tak wysoka pozycja Wrocławia nie dziwi. - To miasto z bogatą historią, wspaniałym, żyjącym przez całą dobę centrum, miejsce napływu spektakularnych inwestycji, np. LG i Volvo, oraz dużą migracją ludności - zachwala Blichert. Według niego na południu miasta ceny poszybowały do poziomu warszawskiego.

Analitycy są zgodni, że rynki mieszkaniowe, zarówno pierwotny, jak i wtórny, napędzają tanie kredyty. A zapowiedź przykręcenia przez banki kurka z kredytami walutowymi zadziałała dopingująco na wielu inwestorów, szczególnie zaś tych z mniej zasobnym portfelem. Chołuj twierdzi, że w czerwcu szczególnie aktywni byli klienci kupujący głównie jedno- i dwupokojowe mieszkania. Kosińska dodaje, że wielu mobilizuje też zapowiedź niekorzystnych zmian w zasadach opodatkowania sprzedaży mieszkań kupionych po 1 stycznia 2007 r.

Przypomnijmy, że rząd zaproponował zastąpienie 10-procentowego podatku od wartości 19-procentowym od zysku. Równocześnie ma zniknąć zwolnienie z podatku, gdy sprzedaż następuje po co najmniej pięciu latach od zakupu albo gdy pieniądze ze sprzedaży mieszkania zostaną przeznaczone na zakup innego.

Tymczasem mieszkania przez wielu są traktowane jako lokata kapitału. - Z jednej strony kupuje się je na wynajem, zaś z drugiej - jako inwestycję - wyjaśnia Tadeusz Blichert. - Jest też już pewna grupa osób, która inwestuje w nieruchomości zarobione na Zachodzie pieniądze - wtóruje mu Bogdan Ejsmont z białostockiego biura Braci Strzelczyk. Chcąc kupić mieszkanie w Białymstoku, trzeba się liczyć z wydatkiem od 2,3 tys. do 2,8 tys. zł za m kw.

Katarzyna Frankiewicz z rzeszowskiego biura tej agencji dodaje, że ruch na rynku mieszkaniowym zależy w dużym stopniu od sytuacji na rynku pracy, a tej jest najwięcej w dużych aglomeracjach. W Rzeszowie za przeciętne 50-metrowe mieszkanie trzeba zapłacić ok. 150 tys. zł, czyli 3 tys. zł za m kw.

Jednak jeśli pracy jest mało, także popyt na mieszkania jest niewielki. Agnieszka Mazur, która działa na Podkarpaciu, nie zauważyła jakiegoś szczególnego ożywienia np. w Jaśle. - Ceny są tu raczej stabilne, od 1 tys. do 1,3 tys. zł za m kw. - mówi Mazur.

W dużych miastach ceny mieszkań są bardzo zróżnicowane. Np. w stolicy najdroższymi dzielnicami są Śródmieście, Mokotów i Żoliborz, gdzie średnie ceny wahają się w granicach 7-9 tys. zł za m kw. Dużo tańsze - czasem nawet o połowę - są mieszkania po prawej stronie Wisły, np. na Bródnie czy Targówku.

Wszyscy pośrednicy i analitycy podkreślają, że od czasu przystąpienia Polski do UE coraz więcej mieszkań kupują cudzoziemcy, którzy liczą na wzrost cen i niezły zarobek. Nie wiadomo, ile mieszkań kupili w tym roku. Analitycy z redNet Property Consulting szacują, że nawet co dziesiąte mieszkanie budowane przez deweloperów w największych polskich miastach finansują obcokrajowcy. Na rynku wtórnym nikt nie robi tego typu badań. Skalę zjawiska pokazują statystyki MSWiA mówiące o transakcjach nieruchomościowych zawieranych przez cudzoziemców, np. w 2003 r. cudzoziemcy kupili łącznie 703 mieszkania, a w ubiegłym roku - 1368, czyli prawie dwa razy więcej.

W mieszkania w Polsce najchętniej inwestują Brytyjczycy, Irlandczycy i Hiszpanie. Według Polskiej Agencji Badawczej Budownictwa spekulacyjny wykup mieszkań przez inwestorów zagranicznych trwa też w Budapeszcie i Pradze. Jednak tam głównymi inwestorami są... Rosjanie.



Temat: MIESZKANIOWE - nowe wiadomości, ogólna dyskusja
W największych miastach w Polsce w szaleńczym tempie rosną nie tylko ceny nowych mieszkań, ale także używanych

- Państwo na oglądanie mieszkania? Zapraszam - właściciel lokalu gościnnie otwiera drzwi. Po krótkiej wycieczce wchodzi z klientami do pokoju, w którym siedzą już trzy inne pary. One także są zainteresowane kupnem mieszkania. - Słucham: ile państwo proponujecie? A państwo? - pyta gospodarz. Takie sytuacje coraz częściej zdarzają się osobom, które próbują w Warszawie kupić mieszkanie na rynku wtórnym. Trzeba się też liczyć z tym, że właściciel mieszkania przy podpisywaniu umowy przedwstępnej bez uprzedzenia podniesie uzgodnioną wcześniej cenę. Dlatego kupujący w obawie, że ceny wzrosną jeszcze bardziej, bardzo szybko podejmują decyzje. - Używając giełdowego żargonu, można powiedzieć, że na rynku nieruchomości na dobre rozgościł się byk - komentuje Marta Kosińska z bezpłatnego serwisu z ogłoszeniami o nieruchomościach www.szybko.pl.

Mieszkania sprzedają się jak świeże bułeczki m.in. w Krakowie, Wrocławiu, Trójmieście, Poznaniu, a nawet w Rzeszowie i Białymstoku. Niestety, podobnie jak na rynku pierwotnym podaż mieszkań jest mniejsza niż popyt na nie. Efekt? Wzrost cen!

- Ceny rosną nieustannie od jesieni ubiegłego roku, co związane jest ze wzrostem cen nowo budowanych mieszkań i wydłużonym czasem oczekiwania na nie - mówi Mariusz Chołuj z agencji Bracia Strzelczyk.

Według firmy redNet Property Group (właściciela serwisu Tabelaofert.pl) przeciętny czas oczekiwania na mieszkanie w stolicy, od podpisania umowy z firmą deweloperską do odebrania od niej kluczy, wydłużył się w ciągu ostatnich dwóch lat ze 197 do 367 dni. Wiele osób nie chce czekać tak długo.

Chołuj ocenia, że najszybciej drożeją mieszkania w kamienicach i na nowych osiedlach. - Generalnie w stolicy brakuje ofert poniżej 6 tys. zł za m kw. - dodaje ten pośrednik.

- Zwyżki są zaskakujące nawet dla analityków rynku i agentów nieruchomości z długoletnim stażem. Bez żadnej przesady można powiedzieć, że ceny rosły z tygodnia na tydzień - mówi Marta Kosińska. Jeszcze szybciej niż w Warszawie rosną ceny używanych mieszkań w Krakowie i Wrocławiu. W tym pierwszym mieście tylko od marca do lipca podrożały one o niemal jedną czwartą, co oznaczało bezwzględny wzrost o 1520 zł i przekroczenie progu 6 tys. zł za m kw.! - Średnie ceny w Krakowie zrównały się, a nawet nieznacznie przekroczyły poziom cen w Warszawie. Natomiast Wrocław znajduje się obecnie na trzecim miejscu najdroższych polskich miast - opowiada Kosińska.

Tadeusza Blicherta z wrocławskiego biura Braci Strzelczyk tak wysoka pozycja Wrocławia nie dziwi. - To miasto z bogatą historią, wspaniałym, żyjącym przez całą dobę centrum, miejsce napływu spektakularnych inwestycji, np. LG i Volvo, oraz dużą migracją ludności - zachwala Blichert. Według niego na południu miasta ceny poszybowały do poziomu warszawskiego.

Analitycy są zgodni, że rynki mieszkaniowe, zarówno pierwotny, jak i wtórny, napędzają tanie kredyty. A zapowiedź przykręcenia przez banki kurka z kredytami walutowymi zadziałała dopingująco na wielu inwestorów, szczególnie zaś tych z mniej zasobnym portfelem. Chołuj twierdzi, że w czerwcu szczególnie aktywni byli klienci kupujący głównie jedno- i dwupokojowe mieszkania. Kosińska dodaje, że wielu mobilizuje też zapowiedź niekorzystnych zmian w zasadach opodatkowania sprzedaży mieszkań kupionych po 1 stycznia 2007 r.

Przypomnijmy, że rząd zaproponował zastąpienie 10-procentowego podatku od wartości 19-procentowym od zysku. Równocześnie ma zniknąć zwolnienie z podatku, gdy sprzedaż następuje po co najmniej pięciu latach od zakupu albo gdy pieniądze ze sprzedaży mieszkania zostaną przeznaczone na zakup innego.

Tymczasem mieszkania przez wielu są traktowane jako lokata kapitału. - Z jednej strony kupuje się je na wynajem, zaś z drugiej - jako inwestycję - wyjaśnia Tadeusz Blichert. - Jest też już pewna grupa osób, która inwestuje w nieruchomości zarobione na Zachodzie pieniądze - wtóruje mu Bogdan Ejsmont z białostockiego biura Braci Strzelczyk. Chcąc kupić mieszkanie w Białymstoku, trzeba się liczyć z wydatkiem od 2,3 tys. do 2,8 tys. zł za m kw.

Katarzyna Frankiewicz z rzeszowskiego biura tej agencji dodaje, że ruch na rynku mieszkaniowym zależy w dużym stopniu od sytuacji na rynku pracy, a tej jest najwięcej w dużych aglomeracjach. W Rzeszowie za przeciętne 50-metrowe mieszkanie trzeba zapłacić ok. 150 tys. zł, czyli 3 tys. zł za m kw.

Jednak jeśli pracy jest mało, także popyt na mieszkania jest niewielki. Agnieszka Mazur, która działa na Podkarpaciu, nie zauważyła jakiegoś szczególnego ożywienia np. w Jaśle. - Ceny są tu raczej stabilne, od 1 tys. do 1,3 tys. zł za m kw. - mówi Mazur.

W dużych miastach ceny mieszkań są bardzo zróżnicowane. Np. w stolicy najdroższymi dzielnicami są Śródmieście, Mokotów i Żoliborz, gdzie średnie ceny wahają się w granicach 7-9 tys. zł za m kw. Dużo tańsze - czasem nawet o połowę - są mieszkania po prawej stronie Wisły, np. na Bródnie czy Targówku.

Wszyscy pośrednicy i analitycy podkreślają, że od czasu przystąpienia Polski do UE coraz więcej mieszkań kupują cudzoziemcy, którzy liczą na wzrost cen i niezły zarobek. Nie wiadomo, ile mieszkań kupili w tym roku. Analitycy z redNet Property Consulting szacują, że nawet co dziesiąte mieszkanie budowane przez deweloperów w największych polskich miastach finansują obcokrajowcy. Na rynku wtórnym nikt nie robi tego typu badań. Skalę zjawiska pokazują statystyki MSWiA mówiące o transakcjach nieruchomościowych zawieranych przez cudzoziemców, np. w 2003 r. cudzoziemcy kupili łącznie 703 mieszkania, a w ubiegłym roku - 1368, czyli prawie dwa razy więcej.

W mieszkania w Polsce najchętniej inwestują Brytyjczycy, Irlandczycy i Hiszpanie. Według Polskiej Agencji Badawczej Budownictwa spekulacyjny wykup mieszkań przez inwestorów zagranicznych trwa też w Budapeszcie i Pradze. Jednak tam głównymi inwestorami są... Rosjanie.

-----
źródło: gazeta.pl
link: http://gospodarka.gazeta....09,3478061.html

czyli Rzeszów w czołówce polskich miast, ciekawe kiedy do miasta wejdą wielcy developrzy- pewnie nie wcześniej niż po powiększeniu miasta, teraz brakuje terenów...

Szablon by Sliffka