Patrzysz na wiadomości znalezione dla hasła: sprzedaż mieszkań Chicago





Temat: Emilie Autumn
Emilie Autumn



Emilie Autumn (ur. 22 września 1979) jest amerykańską piosenkarką, poetką i skrzypaczką. Obecnie mieszka w Chicago. Jest znana z teatralnego stylu koncertów oraz z mieszania różnych stylów muzycznych, głównie muzyki klasycznej z industrialną.

W październiku zakończyła kolejną trasę koncertową po Europie. Na scenie występuje razem ze swoimi wokalistkami i tancerkami, które nazywa The Bloody Crumpets. 18 października przyjechała do Polski na Independent Festival, by dać jedyny koncert w naszym kraju (klub Progresja, Warszawa).

Obecnie posiada umowę z Trisol Music Group GmbH, jednak ma również własną wytwórnię – Traitor Records. Ponadto jest współwłaścicielką WillowTech House, firmy zajmującej się projektowaniem i sprzedażą odzieży oraz akcesoriów do ubrań. Jej ulubionym instrumentem są skrzypce: barokowe i elektryczne. Potrafi także grać na altówce, fortepianie i klawesynie. Swój rodzaj muzyki określa jako "victoriandustrial" lub "violindustrial".

Źródło: wikipedia



Temat: 21.05.2005 Lamon Brewster vs Andrzej Golota

A czy ktos się orientuje ile sprzedano biletów?Gdzieś czytałem że na trybunach zasiądzie maksymalnie 14.000 Kiepski wynik.King się troche przeliczył myśląć że skoro gala jest w Chicago, gdzie mieszka wielu polaków to będzie 100% frekfencji.

Witam
Z tego sie orientowalem to na dzien dzisiejszy to ok 16 tys
Grubo mniej niz moze wejsc na United Center (8tys)
Jutro zostanie pewnie sprzedane 2-3 tys. Ale nie ma co gdybac.
Golota i Adamek odbiora pasy. Ale bedzie wieczor. Pozdrawiam wszystkich fanow z Polski i nie tylko. Do tych ktorzy beda na gali musimy dac z siebie wszystko - chodzi o doping oczywiscie.
Jutro mam nadzieje bedziemy swietowac.

Micko wiesz moze jaka jest obecnie sprzedaz biletow, ile do tej pory sprzedano





Temat: zakup samochodu w USA
hymmmm wszystko zaleezy od stanu w ktorym jestes. wiem na 100% ze w
stanie Illinois (czyli np. Chicago) mozna bez problemu kupic,
zarejestrowac i ubezpieczyc auto posiadajac jedynie polskie prawo
jazdy. ubezpieczenie kosztuje okolo 400-500$ za pol roku. moj brat tak
zrobil tego roku, zreszta sam tam bylem dwukrotnie w te wakacje.
inaczej sprawa wyglada w stanie New York. ja mieszkam na polnoc od New
York City, mniej wiecej 300km. Tutaj NIE MA zadnej mozliwosci
rejestracji ani ubezpieczenia samochodu nie posiadajac SSN oraz
amerykanskiego prawa jazdy (z dowolnego stanu). Ja mam drugi z kolei
samochod - najpierw mialem plymoutha voyagera (mam go dalej na
sprzedaz) 1991 rok, stan sredni, duze mile ale bez rdzy i jezdzi
bezproblemowo tylko olej zre. Za 1000$ to sobie w moim rejonie mozna
poprzebierac w samochodach, i na pewno wytrzymaja dluzej niz 4 mc. no
chyba ze masz pecha. za ubezpieczenie place 100$ miesiecznie, znizyli
mi o 30$ po wymianie samochodu na 5-letnia lumine bo ma airbagi i
swiatla dzienne. tak na marginesie to za lumine dalem 3000$, stan
idealny, czysciutka i zadbana od emeryta - policjanta.
inna sprawa ze bez auta sie w usa zyc nie da, pomijajac moze NYC, bo
wszedzie jest daleko jak cholera a komunikacji publicznej prawie nie
ma.

pozdrawiam,
wawrzyn





Temat: BIZNES W USA?
Hej!
Mieszkam w USA od 12 lat i sam prowadze tutaj biznes -handel .
Co sie dobrze sprzedaje w usa ? W co mozesz wejsc??
Pamietac nalezy ze amerykanie bardzo cenia europejskie produkty.
Pomysl o produktach wykonczeniowych wnetrza np plytki ceramiczne ( w samym chicago jest kilka sklepow prowadzacych sprzedazy polskich plytek np "Opoczno".
Dobrze sprzedaje sie bizuteria , polskie obuwie itp.

Jesli potrzebujesz wiecej info prosz eo priva.
Pozdrawiam
Vico



Temat: Autko z USA
Witam Wszystkim. Mam mały problem, bo nie wiem do konca jak to jest z importem. Sprawa jest taka: Wuj z chicago zakupil autko na licytacji "copard" samochód chrysler 300C 2.7l z 2007r . Chce mi go wysłać żebym sobie zarobił... pytanie... czy jak on jest wlascicielem, to czy moge go odebrać np w gdyni z portu? czy moge nim wrócić do wrocławia? jak zrobic by wystawic auto " opłacona akcyza itp... - gotowy do rejestracji.." jak to jest, czy ma mi wysłać umowe kupna - sprzedazy na mnie i ja bede włascicielem. Albo podpowiedzie mi może jak to sie robi ? ktoś mieszka w usa ma kase , tam kupuje auto (na kogo?) wysyła komuś innemu do polski a on ma go sprzedać...... każda podpowiedz mi pomoże, bo nigdy nie sprowadzałem nic z USA , a nadazyła sie okazja i chciałbym ją dobrze wykorzystać. Dziękuje



Temat: oszczędzanie dla dzieci
medea napisał(a):

> Za notariusza płaci (zwykle) kupujący, mnie to nic nie kosztowało.
> Działkę wycenił po prostu rynek. Nawet ogłoszenia nie dawałam, bo
> zainteresowani sami mnie znaleźli. Zapłaciłam tylko podatek, a i tego
> nie jestem pewna, bo zysk ze sprzedaży poszedł w całości na zakup domu,
> więc byliśmy zwolnieni.

no tak, Donald Trump miliony zarobil na nieruchomosciach, choc rynek
papierow wartosciowych tez wyprodukowalm milionerow. W kazdym badz razie imo
kiedy gospodarka lezy, to wszystko lezy. Teraz Trump tez sie martwi jak
sprzedac mieszkania w swoim Trump Tower w Chicago.

i.

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/



Temat: Bezrobocie
USA: polskie firmy mają kłopoty z pracownikami

(PAP, pr/09.03.2007, godz. 09:17)

Polacy, którzy kiedyś tłumnie wybierali za cel emigracji Chicago, decydują się teraz na Wielką Brytanię i Irlandię, przez co polskie firmy w Chicago przeżywają kryzys - pisze w piątek amerykański dziennik "International Herald Tribune".

"Wejście Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. skłania Polaków, którzy kiedyś rozważali wyjazd do Chicago, do wybierania takich miast jak Dublin czy Londyn. Mogą tam zarobić mniej więcej tyle samo co w USA, ale lot do domu trwa tylko 2 godziny i nie potrzebują wizy ani zezwolenia na pracę" - czytamy w "IHT".

Jak podkreśla dziennik, Polacy w Chicago, trzecim co do wielkości mieście USA, skarżą się, że ich kultura, wpływy i biznes stają się coraz mniej widoczne.

"W zjednoczonej Europie nie ma sensu emigrowanie do USA. Polacy mają teraz więcej wolności, więc mniej ich przyjeżdża. Jest ciężko" - mówi właścicielka polskiej restauracji "Czerwone Jabłuszko" w Chicago, Anna Hebal.

Jak dodaje, sprzedaż gołąbków w mieście spadła o 1/3 i wiele restauracji zamiast barszczu wprowadza do jadłospisu pizzę.

"Teraz bardzo wielu moich klientów to Polacy, którzy nie przyjeżdżają do pracy, tylko żeby obejrzeć Chicago. Kiedy się tu przeprowadziłam 26 lat temu, nie istniało coś takiego jak polski turysta. Nikt nie miał w Polsce pieniędzy" - mówi Hebal.

W Chicago mieszka około 800.000 osób polskiego pochodzenia. Według amerykańskich danych oficjalnych, w 2005 r. liczba Polaków w Chicago i okolicach, którym wydano zezwolenie na stały pobyt, spadła o 5,3 proc. w porównaniu do 2004 r. i wyniosła 5,6 tys.

"Nastąpił bardzo wyraźny spadek" - cytuje gazeta Wandę Kudrycką z polskiej ambasady w Waszyngtonie. - Teraz jeżdżą do Wielkiej Brytanii, Irlandii i Niemiec".



Temat: 21.05.2005 Lamon Brewster vs Andrzej Golota

Szkoda,że żaden sewis nie potwierdził jeszcze tej wiadomosci ale i tak odliczam dni do 13 marca.To już druga 13 w walce Andrzeja o pas-czy tym razem szczesliwa ?

Widze Jack,że mi nie ufasz

Ja Tobie ufam.I tego samego żądam od zagranicznych serwisów.

Lamon Brewster i Andrzej Gołota podpisali kontrakt na walkę o mistrzostwo świata wagi ciężkiej wersji WBO. Odbędzie się ona 12 marca przyszłego roku w jednej z hal w okolicach Chicago.

Według zamierzeń promotora obydwu pięściarzy Dona Kinga będzie to wstęp do wielkiego turnieju mistrzów wagi ciężkiej, jakiego domaga się telewizja HBO. Stacja - gigant na rynku telewizji kablowych w USA - była rozczarowana wynikami sprzedaży pojedynku Witalija Kliczki z Dannym Williamsem w systemie pay-per-view.

Dlatego w czwartek rozpoczęto negocjacje w sprawie organizacji walk. Gdyby Gołota (36 lat, 38 zwycięstw, 31 k.o., 5 porażek, 1 remis) wygrał pojedynek z Brewsterem (31 lat, 31 zwycięstw, 27 k.o., 2 porażki) - a będzie faworytem - to w turnieju najprawdopodobniej w czerwcu spotka się z mistrzem świata wersji WBC Witalijem Kliczką.

W drugiej parze zmierzyliby się mistrz świata wersji IBF Chris Byrd z mistrzem świata wersji WBA Johnem Ruizem, o ile oczywiście wygraliby swoje marcowe walki, bo - tak jak Gołota - prawdopodobnie wystąpią wiosną na ringu.

Dlaczego walka ma się odbyć pod Chicago, miastem, w którym mieszka Gołota? Polak zapowiadał wielokrotnie, że nie zamierza walczyć w Nowym Jorku, ponieważ uważa, że trzy razy go tutaj oszukano w ważnych pojedynkach - z Riddickiem Bowe'em, Chrisem Byrdem, Johnem Ruizem. A King bardzo chce, aby Gołota został w końcu mistrzem.

http://sport.gazeta.pl/boks/1,35383,2450889.html



Temat: Zydowscy kandydaci przezynaja wybory w Stanach

rzeczywistość pod postacią rechotu "ziaby" pozbawić nas chce złudzeń.


Rechot chce otworzyc ludziskom oczy.

Ludziska, otworzcie oczy!

Rechot byl rylystejtem (agentem sprzedazy domow) w USA juz 17 lat temu! Wszystkim powtarzal, i to w czasach, gdy domy byly tansze, a kredyt w miare latwy: Nigdy nie brac kredytu o zmiennej stopie procentowej, jesli chcemy mieszkac dluzej niz dwa lata. Domy szly w gore jak szalone i w piec lat podwajaly wartosc. Kto wykazywal dyscypline, ten sie bogacil. W rejonie Chicago najwiekszy prywatny pieniadz (po irlandzkim) nalezy nie do Zydow, a do Polakow. Jest to kapital nieruchomosciowy.

Teraz Rechot znow skrzeczy wielkim glosem ziaby: Ludziska, gdziekolwiek wam proponuja zmienna pozyczke, uciekajcie sprintem. Ale juz nie jako rylystejt, ktoby tam sluchal ziabiego rechotu.

Teraz jeszcze powazniej: Ludziska, nie rozwodzcie sie. Jesli planujecie rozwod, to po czorta wydawac pieniadze na slub? A chalupe w wyniku rozwodu prawie zawsze szlag trafia.

Nie kupujcie chinskiego gucia oprocz rzecz jasna bawelny i porcelany.

I tak dalej. Ale najwazniejsze jest niezbywalne prawo, ktorego nas pozbawiono prawie calkowicie, prawo do podejmowania decyzji. Prawo do wolnej woli. Rzecz jasna, za tym idzie obowiazek odpowiedzialnosci, ale takie bylo zalozenie. Problem w tym, ze zaprogramowani Amerykanie i nie tylko, oczekuja od rozmaitych agencji decyzji i odpowiedzialnosci. Rzecz jasna, zawsze taka agencja okazuje sie wladza takiego czy innego szczebla.

A zaczyna sie od mlodosci. Od wychowania w szkole, gdzie dziecko spedza lwia czesc swojego czasu. Tata, nie mam w czym isc do szkoly, bo nie wyprane. Dlaczego zatem nie wyprales? Nikt mi nie kazal (autentyk).

Potem siedzenie i wlepianie szklanych oczek w szklana skrzynke, w ktorej idiotycznie i nie mniej skapo porozbierane podlotki piskliwymi glosami zachwalaja swoje walory wobec pindola z kolczykiem w powiece i cholera wie, gdzie jeszcze. To sie nazywa reality show dla mlodziezy nastoletniej.

A jeszcze potem ogladanie na tiwi gali z rozdania zlotych gramofonow za zwyciestwo w programie "gwiazdy tancza na rurce" oraz jawnie recytowana z pamieci farse pod tytulem "Biega krzyczy pan, przepraszam pani Hilary, oddawaj mi Obamo moje okulary". Ach, jakiez to ekscytujace... Tiwi pokaze palcem, na kogo glosowac, a na kogo niekoszernie.

No i gdzie tu czarnowidztwo? To jest na biezaco relacja, co widzimy. Tylko otworzmy oczy.

Nie czas na zludzenia. Caveamus.



Temat: DEBATY OSÓB ZAGROŻONYCH
No tak, masz rację.
Tyle tylko, że liczyłam na to, że moze dowiem się jakie macie z tym doświadczenia, bo może trochę naiwnie liczę na to, ze znajde jednak odpowiedzieć na pytanie: jak rozmawiać? jak wyjaśniać żeby czasem mogło to odnieść jakiś skutek.
Oczywiście ludzie są różni i duzo zalezy od naszego rozmówcy, jego doświadczeń, jego podejścia do naszego problemu.
Ponieważ obawiam się, ż jeżeli będziemy malo rozmawiać z naszymi znajomymi i dalszą rodziną, będziemy stawać się coraz bardziej hermetyczni, odizolowani. A w takiej sytuacji coraz trudniej będzie nam pomóc, coraz trudniej zrozumieć.
Ja sama , podobnie jak Ty Ewo spasowałam w rozmowach z "innymi", po kilku nieudanych próbach.
A teraz sobie myślę, że może to niepotrzebne. Myslę tak, spotkałam ludzi, ktorzy jak slusznie zauwazyła Danusia - nie chcieli moich wyjaśnień, nie chcieli zrozumieć... ale poztywny przykład mojej przyjaciółki z Chicago, o którym Wam pisałam może wskazuje na to, że jednak czasem warto byłoby? Rozmowa, dialog to sa niesłychanie ważne elemnty w życiu człowieka. W mojej opinii wiele rzeczy dzieje się nie tak jak powinno bo ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać.
A tak swoją drogą to Wam napiszę, ze ta moja przyjaciółka mieszka w USA na ul. ... Huntingtona...
Od dawna marzę o zebraniu naszych historii w jeden tom, który ktoś zechciałby wydać, a potem ktoś jeszcze zechciałby przeczytać:).
Moze ta choroba nie stałaby sie tak anonimowa, może grono osób, ktore miałaby na ten temat pojęcie byłoby większe?.
Pamiętam jakie wielkie wrażenie zrobiła na mnie kiedyś ksiązka Tamary Zwierzyńskiej- Matzke "Czasami wołam w niebo". Jak duzo łatwiej było mi wyobrazić sobie jak to jest kiedy człowiek dowiaduje się, ze ma raka i ci dzieje się dalej. Ile dobrego przyniosła ta książka w sensie właśnie zrozumienia wśród społeczeństwa, nie mówiąc juz o tym, ze 40% dochodu ze sprzedaży zostało przekazane na zakup USG do badań kobiet.Ile kobiet po tej książce, poodbnie jak po książce Krystyny Kofty poszło się przebadać.
Byłam jedną z nich.
Pozdrowienia dla wszystkich. życze miłego weekendu.



Temat: EWAKUACJA!!!
Marzen o Ameryce, paradoksalnie, wyzbylem sie w pierwszym dniu pobytu w ...Ameryce!
Ich piekne hasla o wolnosci, rownosci czy sprawiedliwosci, sa dokladnym przeciwienstwem tego, jak wyglada ich zycie.
Dlatego nie tylko w Poslce, ale w ogole gdziekolwiek indziej na swiecie, nie zamierzam szukac, niczego co chocby przypominalo, ten niegdys "raj".

W srode bylem na koncercie Cavalera Conspiracy- Bracia Cavalera, zalozyciele Sepultury, w nowym wcieleniu. Koncert zostal przeniesiony z Vic theater do Metro! powod? slaba frekwencja, przybylo moze 500 fanow. W Polsce grali w czerwcu - Klub Stodola(Warszawa) pekal w szwach!!Konferencje prasowe przed i po koncercie. Bilety 3 razy drozsze niz w usa( 210 zlo- 100$) ,tutaj -28 $, w pazdzierniku znowu odwiedza Polske!!! Po koncercie rozmawialem ze wszystkimi czlonkami kapeli osobiscie. Kiedy tylko uslyszeli, iz jestem polakiem , malo nie rzucili mi sie na szyje!- nie przesadzam.Mowia zgodnym chorem- Polska to kraj najbardziej entuzjastycznych ludzi na swiecie (wiedza co mowia, bo swiat objezdzaja dookola co roku).Niebawem ukaze sie DVD z ich koncertu z warszawskiego Klubu.

Dream Theater- na koncertach w usa, sa w stanie zapelnic maxymalnie Hale do 5.000 ludzi, podczas gdy w Polsce, Spodek (11.000) -to norma wypalniana po brzegi, co rocznie, a nawet i czesciej.

Metallica - Chorzow '08 - 60.000 ludzi, Chicago '04 - ok.20.000.

........itd..........

Wszystkie te dane sa z zycie wziete, nie rocznikow statystycznych i maja odzwierciedlenie w sprzedazy plyt. A to ,ze jakis tam festival Jezzowy swiecil pustkami, malo mnie akurat interesuje, bo jazzu nie slucham.

Byc moze, gdybym byl w usa zaledwie kilka miesiecy, to tez by mi sie podobalo, ale tylko dlatego,ze kilka miesiecy nie daje pelnego obrazu o zyciu tu jak i kazdym innym miejscu na swiecie.

A za najwazniejsze uwazam to, iz zyjac w Polsce nie musze sie oklamywac ,ze mieszkam w usa!!!



Temat: Odruch serca i mądra strategia
Odruch serca i mądra strategia
Jak ze sprawą podobną do perypetii Jelfy z corhydronem poradzono sobie w USA?

Mimo że niewiele da się już poprawić w działaniach administracji i producenta, warto przypomnieć pewną historię choćby po to, by ustrzec się tego rodzaju kłopotów w przyszłości.

Polskim urzędom i działającym u nas firmom farmaceutycznym takie przypomnienie na pewno jest potrzebne.

30 września 1982 r. 12-letnia Mary Kellerman z Elk Grove Village w stanie Illinois obudziła się o świcie z objawami grypy. Rodzice dali jej silny lek przeciwgorączkowy, tylenol, i wysłali z powrotem do łóżka. Gdy wstali o siódmej rano, znaleźli umierającą córkę w łazience. Tego samego ranka w podobnych okolicznościach zmarli Adam Janus, jego brat i bratowa, a w następnych dniach trzy inne osoby. Wszyscy mieszkający w okolicach Chicago. Tak właśnie rozpoczął się największy kryzys, przed jakim kiedykolwiek stanęła firma farmaceutyczna. W latach 80. amerykańscy eksperci od mediów szacowali, że w historii USA tylko zamach na prezydenta Kennedy’ego wywołał większy oddźwięk w mediach
Informacja przede wszystkim

Nikomu nie przyszło do głowy, by wydarzenia ukrywać, w czym akurat nie było zasługi ani producenta, ani władz publicznych – po prostu media powiadomiły o zgonach wcześniej, niż informacje dotarły do firmy i administracji. Jednak pozostała część tej historii sprzed 25 lat uzmysławia, jak daleko nam jeszcze do cywilizowanego świata.

Firma Johnson&Johnson, bo to ona była producentem feralnego leku, nie tylko stanęła w obliczu niewyobrażalnej tragedii, znalazła się też w dramatycznej sytuacji biznesowej. Tylenol miał 35-procentowy udział w rynku, stanowił 7 proc. sprzedaży firmy i przynosił 20 proc. jej zysków rocznie. W pierwszych godzinach kryzysu firma miała jedynie fragmentaryczne, nieprecyzyjne i sprzeczne informacje o tym, co się stało. Ich źródłem były przede wszystkim telefony od zaniepokojonych współpracowników i klientów oraz media. Im dłużej zresztą media zajmowały się tematem, tym więcej przychodziło nieprawdziwych informacji o podobnych zatruciach w innych częściach kraju (w ciągu miesiąca do Urzędu ds. Żywności i Leków napłynęło 270 zgłoszeń o zatruciu tylenolem, z czego tylko 36 było prawdziwych). Oczywiście firma nie miała opracowanej specjalnej procedury kryzysowej na taki wypadek.

Od początku władze J&J, wierząc w procedury kontroli wewnętrznej, były przekonane, że nic złego nie mogło się zdarzyć na etapie produkcji leków. Gdy po kilkunastu godzinach okazało się, że kapsułki leku naszpikowano cyjankiem potasu, firma poinformowała, że w jej fabrykach nie używa się cyjanku do żadnych celów. J&J nie przyjęła postawy „to nie nasza wina i nie nasza odpowiedzialność”, tylko „najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjentów” (a nie np. ochrona zysków), jednocześnie nakazując służbom informacyjnym pełną otwartości współpracę z mediami.

Jest to o tyle warte podkreślenia, że prezes J&J James E. Burke za mediami nie przepadał i w swojej trzydziestoletniej karierze udzielił zaledwie kilku wywiadów. PR-owcy zastosowali się jednak ściśle do polecenia i gdy dzień później okazało się, że cyjanek był używany w fabrykach (do trucia gryzoni), firma przyznała się do wprowadzenia opinii publicznej w błąd. Jednocześnie potwierdziła się teoria, że do zakażenia doszło na etapie dystrybucji – szaleniec dodawał do leku cyjanek – bo śmiertelne kapsułki pochodziły z dwóch różnych fabryk. Gdyby jednak firma nie przyznała się do pomyłki z cyjankiem, a informacja wyszłaby z innego źródła, media mogłyby nie uwierzyć, że to nie w fabryce doszło do zatrucia.

Lek jako kozioł ofiarny

Postawienie na pierwszym miejscu bezpieczeństwa pacjentów oznaczało, że J&J wycofa z dystrybucji 93 tys. opakowań tylenolu z okolic Chicago. Burke chciał nawet wycofać produkt w całych Stanach, jednak FBI odradziła takie rozwiązanie, bo mogłoby to zachęcić innych szaleńców do zatruwania leków. Nota bene od pierwszych godzin kryzysu J&J współpracowała ściśle nie tylko z FBI, ale i z Urzędem ds. Żywności i Leków (FDA) oraz władzami lokalnymi.

Operacja wycofania leku ze sprzedaży oraz rozesłania natychmiastowej informacji o zagrożeniu do szpitali, lekarzy i dystrybutorów kosztowała firmę pół miliona dolarów. Wstrzymała ona też reklamy produktu, a następnie zaoferowała bezpłatną wymianę kapsułek na bezpieczne tabletki. Równocześnie wyznaczyła 100 tys. dolarów nagrody za pomoc w ujęciu truciciela.

[ Dodano: 2006-11-21, 02:48 ]



Temat: Rady dla nowoprzybylych do USA
Witam Cię Tamtejsza i Was wszystkich serdecznie,

Czytuję sobie te grupe od czasu do czasu ale zwykle (racja Pani Tamtejsza)
nie decyduje sie pisac zeby nie trafil w moje okno jakis kamien. Cicho-sza!
Ani kultura ani kamienie nie beda tematem mojego listu wiec prosze o
powstrzymanie sie od rozwijania sie w tym kierunku. Damy rade? :)

Przede wszystkim serdecznie dziekuje Tamtejszej za wspanialy pomysl
niesienia pomocy i wielki uklon za cierpliwosc, pokore, dojrzalosc i
dyplomacje.

Przechodzac do sedna....ja wlasnie w sprawie pomocy:)

Od pewnego czasu zastanawiam sie nad wyjazdem do USA w celu raczej zdobycia
nowych doswiadczen niz emigracji. Jednak obawiam sie, ze moze sie to
skonczyc stalym wyjazdem jesli znajde to czego szukam. Wlasciwie potrzebuje
chyba dobrego slowa i kilka praktycznych rad, reszte mam w glowie
ewentualnie w internecie.

Moje glowne pytania, z ktorym sie do Was zwracam brzmi:

Czy to ma sens? Czy sa szanse? Jak to sobie poukładac madrze? Od czego
zaczac tam? A tutaj? Co sugerujecie? Gdzie moge sobie wsadzic dotychczasowe
doswiadczenie? Gdzie bede sprzatal?:)

No to po kolei.

POMYSL:
Wyjechac do USA i sprobowac swoich szans na tamtym rynku pracy. Rozwinac
sie. Poznac inna kulture pracy, ludzi, jezyk. Technologia. Wielki swiat.
Nowi ludzie.

2 SLOWA O MNIE (Tamtejsza wspominala, ze wiele szczegolikow ma
znaczenie....):
Lat 27
Angielski biegle. Certyfikat London Chamber of Commerce and Industry
Ukonczone studia informatyczne z tytulem inzyniera baz danych i transakcji w
internecie, jednak to nie ma wiekszego znaczenia poniewaz nie koniecznie
chcialbym spedzic zycie przed monitorem. Wole prace z ludzmi, wiem, ze
sprawdzilbym sie w HR, Presales, Sales, Trainigs
Srednia ocen 4 z ogonkiem (jesli to ma znaczenie)
Doswiadczenie zawodowe 6 lat od konsultanta technicznego do (obecnie)
dyrektora konsultacji
Stworzylem od podstaw dzial konsultacji, polonizowalem oprogramowanie
Kilka lat bylem i jestem trenerem w zakresie specjalistycznego
oprogramowania (BusinessObjects), przeszkolilem ponad 800 osób
Prowadzilem konsultacje u klientow (duze firmy, korporacje Unilever,
Coca-Cola, Philip Morris, Administracja Rzadowa, etc)
Uczestniczylem/prowadzilem projekty u takich roznych duzych graczy
Prowadze wyklady na konferencjach IBM, Informix, Sybase, Oracle, innych
Prowadzilem wyklady i nadal wspolpracuje z Polsko Japonska Wyzsza Szkola
Technik Komputerowych w Wawie
Zajmuje sie presales, tworze oferty, prace koncepcyjne (architektura
rozwiazan itp)
Przeprowadzilem kilkaset prezentacji oprogramowania i rozmow z klientami
Ukonczylem kilka kursow dot. mechanizmow sprzedazy, negocjacji, szkolen,
zarzadzania terytorium sprzedazy, jakies techniczne szkolenia (a propos'
certyfikatow)
Lubie kontakt i prace z ludzmi, ludzie z reguly lubia kontakt ze mna:)
Padło też pytanie o aparycję. Wyglądam po prostu fan-tas-tycz-nie :) do tego
nienaganne maniery (przedwojenna szkoła Babci i Dziadka), 180 cm wzrostu i
szeroki uśmiech. Nie, nie jestem wstretnym zarozumialcem, chciałem uprzedzic
Wasze pytania. Marketing dzwignia.....bla bla bla

PLUS

W stanach mam znajomych u ktorych moglbym sobie pomieszkac w Chicago bez
probelmu (oboje GC)
Mam wize B1/B2 Multi 10 lat
Zalatwiona sluzba wojskowa juz 100 lat temu
Nie mam jednak fortuny do wydania...
Ani zony, dzieci...
Mam jednak mieszkanie w Polsce i kredyt wiec decyzja wyjazdu musi byc dobrze
przemyslana....
Mam tez niezle platna prace w Polsce jednak firma, w ktorej pracuje niewiele
moze mi juz zaoferowac a nie samymi pieniedzmi czlowiek w pracy sie cieszy,
prawda?

Co Wy, znajacy realia zycia w USA, mi radzicie? Jak powinienem to rozegrac?
Czego mi brakuje? Na czym powinienem sie skupic? Boje sie formalnosci
zwiazanych z wiza H1B (bo dopiero w maju wygram loterie, hi-hi-hi)

A moze znacie kogos kto potrzebowalby kogos takiego jak ja, hm?

Pomocy!

Pozdrawiam
Tutejszy Bart



Szablon by Sliffka